Szmat czasu temu pisałam o Parku Ptaków w Kobe, gdzie można potrzymać na ręce prawdziwego tukana, pooglądać z bliska różne gatunki sów oraz innych śmiesznych ptaków. Było to w 2012 roku. Dwa lata później, gdy znowu zawitaliśmy u rodzinki w Akashi, chciałam koniecznie pójść tam jeszcze raz, mimo wielkich sprzeciwów i kręcenia nosem, że "to przecież dla dzieci!". Udało mi się dopiąć swego i bardzo dobrze, bo okazało się, że Parku Ptaków już nie ma, jest za to całe Animal Kingdom pełne ciekawych zwierząt, które - w przeciwieństwie do zoo - można głaskać i przytulać!
Po dosyć długiej przerwie, która jak zwykle związana jest z moim pracoholizmem, chciałabym zacząć dla porządku od tego, co już dawno powinno się na blogu znaleźć. Mowa tu o mojej relacji z fantastycznej wystawy sztuki współczesnej 15 japońskich artystów w krakowskim MOCAK-u o interesującym tytule Logiczna emocja.
Dwa tygodnie temu po raz tysięczny leciał w telewizji Ostatni samuraj. Jako że, odkąd pamiętam, nie przepadam za głównym odtwórcą roli, nigdy nie obejrzałam filmu do końca, a jedynie we fragmentach. W tym roku natomiast te fragmenty przykuły moją szczególną uwagę. Dlaczego? Bo sceny kręcono w świątyni Engyōji w pref. Hyōgo, którą 3 miesiące temu odwiedziłam.
Dzisiaj szybka opinia o szybkim sushi w ToGo Sushi we Wrocławiu, do którego wybraliśmy w tę niedzielę z polecenia japońskich dzieciaków. Myśleliśmy, że to normalna restauracja, gdzie można usiąść i zjeść, a jak się okazało, ToGo Sushi (jak sama nazwa wskazuje) jest nastawiona na dowóz. I dobrze, bo teraz wiem, gdzie zadzwonić, jak weźmie mnie niepohamowana ochota na pyszne rolki.
Jeżeli nakupicie w Japonii pamiątek, książek, ubrań, kosmetyków czy czegokolwiek innego ponad stan (a to się zdarza nad wyraz często) i waga zaczyna przekraczać magiczny limit, kończy się to zwykle albo kłótnią ("po co tyle kupowałeś/kupowałaś?!), albo płaczem ("co ja teraz zrobię?!"), albo opcją: "a może się jakoś uda". A co zrobić, jeżeli w ogóle pamiątka (np. japoński miecz) nie chce się zmieścić w walizce, bo jest za duża? Jest jeden sposób, aby te problemy w miarę sensownie rozwiązać. Trzeba jednak wiedzieć jaki.
Latanie lataniu nie równe. Wiele zależy od przewoźnika, od rodzaju usług, wybranej klasy podróży, pogody itp. itd. Wiele też zawdzięczamy samemu krajowi, po którym się poruszamy i organizacji lotniska. W Japonii - jak zawsze - coś rażąco odmiennego musi się rzucić w oczy i wywołać uśmiech na twarzy. Dzisiaj opowiem Wam, jak "używać" Peach Airlines.
Jeżeli odczuwacie lekki stres przed samodzielnym wyjazdem do Japonii i chcecie wynająć przewodnika, polecam skorzystać z pomocy przewodników-wolontariuszy, których usługi są nieodpłatne. Oprowadzą, zaplanują trasę, pokażą dobrą lokalną knajpkę i po prostu zaopiekują się. A może uda się w ten sposób poznać kogoś nowego? Zarówno organizacji zrzeszających wolontariuszy, jak i samych wolontariuszy jest dosyć dużo, więc mamy w czym wybierać. Również osoby niepełnosprawne mają możliwość skorzystania z takich usług.
Dzisiaj rozwiązanie konkursu, w którym można było wygrać reportaż Jake'a Adelsteina Zemsta yakuzy wydawnictwa PWN. W moim przekonaniu to dobra, ciekawa książka, zdecydowanie warta przeczytania. Dziękuję wszystkim za udział i za swoje propozycje :-) ! Co prawda większość książek przeczytałam, ale nie to się liczyło w tym konkursie, a Wasze odczucia na ich temat. Wybór był naprawdę trudny!