Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

Pan Sól gotuje: tajny przepis na maabōdōfu


Przepis na gyozę (tutaj: klik) okazał się być strzałem w dziesiątkę i oprócz miłych komentarzy, dostałam też kilka e-maili z podziękowaniem dla Pana Sól. 
W związku z tym rzeczony Pan Sól postanowił się poświecić i przygotować specjalnie dla Was przepis na maabōdōfu (uwaga: zdjęcia z komórki).

Trudne powroty z podróży, bento i tygodnie kulinarne


Mamy nowy system zarządzania w naszym gospodarstwie domowym tj. tygodnie kulinarne pod hasłem np. "kuchnia japońska", "kuchnia arabska", "kuchnia włoska" itp. Obstawiamy tygodnie na zmianę. Obecnie skończył się tydzień japoński, który prowadził Pan Sól. Przygotował listę 5 dań od poniedziałku do piątku - bo w sobotę jemy na mieście, a w niedzielę mamy obiad u Babci. Następnie zostały zakupione konkretne składniki. I tak Pan Sól od poniedziałku do piątku stał po pracy przy garach i pichcił, a ja mogłam pogłębiać swoje lenistwo.

Pan Sól gotuje: przepis na gyozę. Krok po kroku



W związku z tym, że postanowiłam zmobilizować Pana Sól, aby usmażył gyozę,

czyli japońskie pierożki (które tak naprawdę pochodzą z Chin), przedstawiam nasz przepis na wersję domową. Najważniejsze jest to, że gyozę można przygotować w Polsce i nie trzeba przepłacać w restauracjach. Przepis jest prosty, a składniki niedrogie!

Na dwie osoby potrzebujemy mniej więcej: 




  • 300-400 g mielonej łopatki wieprzowej (najlepiej niech zmielą mięso na Waszych oczach),
  • 6 ząbków czosnku,
  • 5 dużych liści kapusty pekińskiej, 
  • szczypiorek *
  • jedną kostkę rosołową (lub świeży dobrze doprawiony bulion),
  • imbir w korzeniu (trochę mniej niż główka czosnku),
  • 3-4 łyżki stołowe sosu sojowego,
  • 1 łyżkę oleju sezamowego,
  • 1 opakowanie ciasta do gyozy (to na zdjęciu pochodzi ze sklepu koreańskiego, cena ok. 12 zł/szt.).
* Zamiast szczypiorku oryginalny przepis wymaga nira, czyli zielona roślinka zwana po angielsku garlic chives i jest raczej w Polsce niedostępna. Choć szczypiorek to nie to samo, to mimo wszystko komponuje się dobrze.



Na sos potrzebujemy: 





  •  możemy kupić gotowy sos słodko-pikantny Thai (pycha!),
  •  możemy sami zrobić w ilościach i proporcjach, jakie lubimy: 
- trochę sosu sojowego,
- kilka kropel octu ryżowego,
- można też pomieszać z sosem słodko-pikantnym (lub z cukrem).




Sposób przygotowania krok po kroku (choć Pan Sól słabo współpracował, to jednak udało mi się parę zdjęć w naszej wieczornej i ciemnej kuchni):


1. Przygotowanie farszu:


W blenderze siekamy czosnek z imbirem. Kroimy drobno szczypiorek oraz siekamy kapustę pekińską. Mięso wkładamy do miski i dodajemy do niego składniki. W niewielkiej ilości gorącej wody rozpuszczamy kostkę rosołową. Dolewamy bulion do mięsa, a następnie sos sojowy i olej sezamowy. Całość doprawiamy pieprzem i mieszamy.




 
2. Lepienie gyozy

Jeśli mamy mrożone ciasto do gyozy, to po rozmrożeniu, należy je wyjąć z opakowania i przełożyć do suchej miski. Jeśli pozostawimy je w pudełku, zawilgotnieje i nie będzie można rozdzielić krążków. 


Do lepienia potrzebny jest nam duży płaski talerz posypany mąką oraz kubek wody. 


Jedną dłoń musimy mieć całkiem suchą, więc najlepiej oprószyć ją sobie mąką. Na suchą dłoń kładziemy krążek, nakładamy ok. jednej łyżeczki farszu. Następnie zwilżamy obwód krążka wodą i zalepiamy. Nie robi się tego tak jak przy polskich pierogach. Ważne jest robienie zakładek, aby ciasto się nie rozleciało podczas smażenia. Zalepionego pierożka kładziemy pionowo, a nie na boku (jak polskie pierogi) tak, aby nie dotykały się wzajemnie, bo mogą się skleić. 





3. Smażenie gyozy


Smażenie jest według mnie najtrudniejszą operacją przy przygotowywaniu japońskich pierożków. I choć nie smaży się ich na głębokim oleju czy dużym ogniu, to w trakcie - po usmażeniu na lekko brązowo - należy dolać ok. 50 ml wody. Woda w połączeniu z gorącym olejem może być niebezpieczna, więc po pierwsze trzeba bardzo uważać, po drugie całość należy szybko przykryć pokrywką i poczekać. Kiedy woda i olej się uspokoją, podnosimy pokrywkę i smażymy, aż wyparuje. Jeśli wlejemy za dużo wody, gyoza nie będzie chrupka lub się przypali... Usmażone kładziemy na talerzu.




4. Podawanie


Najlepiej smakują takie lekko przestudzone. Maczamy w sosie i do buzi! Pycha!

Gdy nam zostanie, możemy je zapakować do lodówki i zabrać do pracy na drugie śniadanie. Na zimno też są dobre. 



Czy ktoś ma ochotę spróbować?

Przepis na ośmiornicowe sunomono タコの酢の物


Apropos ośmiornic, napiszę dwa słowa o moim ulubionym dodatku do obiadu - ośmiornicowym sunomono.  Ogólnie rzecz biorąc, mianem 'sunomono' można określić dania, a właściwie przekąski, których główną bazą sosu jest ocet - tłumacząc dosłownie po prostu 'coś z octem'. Moja ulubiona wersja to właśnie ta ośmiornicowa.

Poradnik. Co zjeść w Japonii? Okonomiyaki - tradycja Kansai


Kansai to nie tylko Osaka, ale potężny obszar, który zamieszkuje ponad 22 mln ludzi. To, co na pewno ich łączy, to miłość do wytrawnych naleśników zwanych okonimiyaki 「お好み焼き」. Danie to podaje się oczywiście w całej Japonii, jednak za miejsce narodzin uważa się właśnie Kansai. Niektórzy twierdzą, że to nie Kansai jest stolicą tej popularnej potrawy, ale okolice Hiroszimy. Ja pozostanę patriotką lokalną i konsekwentnie pozostanę przy pierwszej wersji.