Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona herbata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zielona herbata. Pokaż wszystkie posty

Poradnik. Co zjeść w Japonii? Mochi z Nary


Kiedy pierwszy raz byłam w Japonii, japońskie słodkości niespecjalnie przypadły mi do gustu. Z jednej prostej przyczyny - są skrajne - albo są zupełnie niesłodkie, albo są ekstremalnie słodkie. Jako ciasteczkowy potwór, czekoladowy-addict i w ogóle pożeracz cukru mam już wyrobiony smak, dlatego bardzo trudno było mi się do nich przyzwyczaić. A najmniej z tych wszystkich wynalazków lubiłam mochi... Teraz dla odmiany je ubóstwiam!

Poradnik. Co zjeść w Japonii? Lody o smaku zielonej herbaty!


"Potrawą", której najbardziej mi po powrocie do Polski brakuje, są lody. Oczywiście te o smaku zielonej herbaty, bo przecież inne można kupić. Kiedy byłam pierwszy raz w Japonii w ramach przywitania się z rodzinką, mama Pana Sól poczęstowała mnie lodami o smaku zielonej herbaty amerykańskiej firmy Haagen Dazs. I to było takie wspaniałe, że od tego momentu za każdym razem czeka na mnie kilka kubeczków w zamrażalniku...  


Blondynka + herbata = ? Ceremonia herbaciana


Na naszej rodzinnej "wsi" w Okubō, co jakiś czas panie spotykają się, aby spędzić miło czas i nauczyć się prawdziwie tradycyjnej sztuki parzenia herbaty. Prawie wszystkie są już na emeryturze, ponieważ zwyczajnie nie miałyby na to czasu. Dzięki szerokim kontaktom mamy Pana Sól, udało się mnie tam wcisnąć, żeby białas się dokształcił i zobaczył, jak to naprawdę jest. A jest trudno. Przede wszystkim siedzieć. Tyle czasu, ze zgiętymi nogami! Nie mogłam usiedzieć, więc wierciłam się jak owsik. W końcu dostałam poduszkę no i już nie było przebacz, trzeba było wytrzymać...

Domowy zestaw do ceremonii herbacianej



"Herbata jest dziełem sztuki i tylko ręka mistrza może wydobyć jej najszlachetniejsze właściwości."
Księga Herbaty Okakura Kazuō.

Jeszcze nie pisałam nic na temat ceremonii herbacianej, w której miałam okazję uczestniczyć podczas mojego pobytu w Japonii. Było to w sumie niesamowite doświadczenie, choć moje nogi właściwie niemal odpadły i miałam wrażenie, że trzeba będzie je amputować. Z litości dano mi poduszkę pod stopy, żeby było trochę wygodniej...