Okazuje się, że wielkie Jezioro Biwa skrywa znacznie więcej tajemnic niż urbanistyczne, szare i brudne nabrzeża. Po prostu wystarczy zanurzyć się głębiej...
Dwa tygodnie temu po raz tysięczny leciał w telewizji Ostatni samuraj. Jako że, odkąd pamiętam, nie przepadam za głównym odtwórcą roli, nigdy nie obejrzałam filmu do końca, a jedynie we fragmentach. W tym roku natomiast te fragmenty przykuły moją szczególną uwagę. Dlaczego? Bo sceny kręcono w świątyni Engyōji w pref. Hyōgo, którą 3 miesiące temu odwiedziłam.
Dzisiaj jest dobry dzień na to, aby wrócić na chwilę do Tottori. Jest to dosyć tajemnicza prefektura mieszcząca się na wschodzie regionu Chūgoku. W tym miejscu wszystko zdaje się być odmienne i nieco dziwne, tak jakby kłóciło się z ogólnym obrazem Japonii - najpierw wydmy, które wyglądają jak pustynia (klik), a teraz świątynia zawieszona na skale, gdzieś wysoko. Z dołu wygląda to tak, jakby dotarcie do niej nie było możliwe...
W Narze świątyń jest bez liku, więc i czasu trzeba mieć sporo i kondycji do maszerowania jeszcze więcej. Zwykle nie odwiedza się miejsc tych ulokowanych dalej, gdzie dojazd może być skomplikowany, a szkoda, bo tam zwykle turystów jest relatywnie mniej. A może to tylko kwestia pory roku?
Tōdaiji to
przykład sztuki realistycznej, w której dominuje siła. Wszystko musi
świadczyć o potędze, stąd też wielka brama Nandaimon wraz ze
strzegącymi świątyni drewnianymi posągami również imponujących
rozmiarów, zwanych niō.
W okolicach miasta Harima, na zachód od Akashi, przez zupełny przypadek trafiliśmy do świątyni Enman-ji 円満時, którą zdobi pięciostopniowa pagoda. Już wcześniej pisałam, że starsze pagody pięciostopniowe należą w Japonii raczej do rzadkości ze względu na ich niestabilną konstrukcję.
Śmierć w Japonii to temat tabu. Można powiedzieć, i nie byłoby to przesadą, że ogólnie w Azji Wschodniej temat śmierci został objęty tabu kulturowym. Jednakże na cmentarz można się wybrać. Jak wygląda? Japoński cmentarz - bochi - to bardzo interesujące miejsce pod względem kulturowym. Akurat podczas mojego pobytu w Japonii szykowano się do o-bon, czyli Święta Zmarłych. Okres świętowania jest różny, zależnie od regionu. Można orientacyjnie przyjąć czas przełomu lipca i sierpnia.
Brama Sanmon 山門, wzorowana na imperialistycznym pałacu w Kioto - Kyoto Gosho - a dokładnie na bramie Shinshiden 紫宸殿, na dodatek z silnymi wpływami stylu koreańskiego.
Świątynia Kōsanji znajduje się w prefekturze Hiroszima, na wyspie Ikuchijima, w mieście Setoda. Ikuchijima to mała wysepka w archipelagu pomiędzy Hiroszimą, a Sikoku. Podjęliśmy decyzję wjechania na Sikoku właśnie od tej strony, mimo że to znacznie dłuższa trasa. Morze usiane mostami i małymi wysepkami... bajka! Na Sikoku można też wjechać od strony wyspy Awaji wprost do Takamatsu. Trasa jest krótsza, ale zdecydowanie brzydsza.
Kiyomizudera, czyli Świątynia Czystej Wody, została umiejscowiona na wzgórzu, skąd rozciąga się przepiękny widok na Kyoto i okolicę. Założona w roku 798. Miejsca starsze niż Polska zawsze robiły na mnie ogromne wrażenie.
Świątynia Kinkakuji z pewnością należy do najczęściej odwiedzanych atrakcji turystycznych w Kioto. W niektórych przewodnikach jest napisane, że to "najczęściej fotografowany zabytek w Kioto". Na mnie wywarła duże wrażenie i to wrażenie pozostało, nawet po latach.