Mam nieprzyjemność oznajmić, że podłamał mnie trochę najnowszy artykuł zamieszczony w marcowym numerze "National Geographic Traveler". I znowu - bo podobna sytuacja miała miejsce w "Poznaj Świat", o którym tutaj - łamałam sobie głowę, czy pani redaktor w ogóle czytała, na co wydaje zgodę? W Travelera zawsze wierzyłam, a teraz?
Mam coraz większe zastrzeżenia, co do idei egzaminu JLPT, ale właśnie stoję przed hamletowskich wyborem, czy zapisać się, czy się nie zapisać na N3. Wszyscy wokół zachęcają mnie, ale ja się trochę obawiam, ponieważ mam nawał pracy, a w niedługiej przyszłość może on nabrać formy lawiny. Stąd też na japoński czasu zostaje mi niewiele, ale przynajmniej zaczęłam, bo od pół roku motywacja mnie zupełnie opuściła. Poza tym N3 to już nie przelewki i mam tego pełną świadomość. I w związku z tym chciałabym polecić wszystkim zdającym materiały pod kątem poziomu N3. Proponuję cztery książki, które aktualnie posiadam:
Osaka ma bardzo specyficzną atmosferę, trudną do opisania. Jak każde duże miasto - jest zakorkowane, ludzie się spieszą, z każdej strony jest się otoczonym przytłaczającymi wieżowcami, ale mimo wszystko - podobało mi się.
Wszyscy wiedzą, że lokalne knajpki są znacznie smaczniejsze, tańsze i po prostu ciekawsze od tych polecanych przez najlepsze przewodniki. Wiadomo, że lokalnych knajpek jest mnóstwo, a czasu by zjeść w każdej niewiele.
W każdym kraju ceremonia zaślubin jest mniej lub bardziej tradycyjna. W przypadku naszej rodziny większość matek i ojców nie narzuca swojej woli, lecz wybór pozostawia Młodej Parze. Japońskie "mamusie" nie mają najwięcej do powiedzenia i nie próbują forsować swojej wizji ceremonii, co bardzo mi się podoba. Z tego powodu już na wstępie unika się konfliktów typu: "A dlaczego tylko cywilny? A dlaczego tutaj? A czemu nie ma cioci Krysi na liście? A dlaczego nie ma schabowego?" itp. itd.
Czy Japończycy są religijni? I tak, i nie. Jak w każdym kraju. Każdego Japończyka/Japonkę, którą poznaję - i pojawia się stosowna okazja -, pytam o stosunek do religii shintō. 99,9% odpowiada, że nie traktuje tego jako prawdziwą wiarę, ale jako zwyczaj, tradycję, sprawia im to przyjemność.
Apropos ośmiornic, napiszę dwa słowa o moim ulubionym dodatku do obiadu - ośmiornicowym sunomono. Ogólnie rzecz biorąc, mianem 'sunomono' można określić dania, a właściwie przekąski, których główną bazą sosu jest ocet - tłumacząc dosłownie po prostu 'coś z octem'. Moja ulubiona wersja to właśnie ta ośmiornicowa.
Bazar rybny w Akashi to tak zwana Ulica Ośmiornic. Znajduje się w samym centrum miasta, w niedalekim sąsiedztwie od parku Akashi. Zwykle takie markety nie wyróżniają się niczym specjalnym. Ryby, ryby, ryby i ryby, niektóre się ruszają, niektóre już się nie ruszają, niektóre mogą też patrzeć na nas. Wszędobylski rybny zapach, do którego ja się średnio mogę przyzwyczaić itp. itd. Jak to na bazarach.
Można tu odpoczywać podziwiając brzeg stawu, przepłynąć się łódką czy statkiem-dinozaurem lub wspiąć się na zamkowe wzgórze i podziwiać panoramę miasta Akashi.