Akashi to miasto, w którym mieszkałam, ma już 300 000 mieszkańców, gęstość zaludnienia jest wysoka - ok. 6 000 ludzi/km2. Zupełnie tego nie odczułam, że w Akashi jest dużo ludzi. Czułam się prawie jak na wsi. Fakt, że nasz dom jest na uboczu, spory kawałek do centrum i trzeba jechać samochodem.

Z czego słynie Akashi - z tak zwanych takoyaki, w Akashi nazywanych - Akashiyaki. Takoyaki to smażone kulki z ośmiornicy. Można je zamówić np. w supermarkecie.
Tak wygląda większość ulic Akashi, wszystkie są (jak dla mnie) identyczne, wszyscy mają tak samo powycinane drzewka, dalej nie nauczyłam się - jak tam trafić.
To jest nasz dom i piękne kwiaty (niestety nie pamiętam jakie), które budziły zachwyt wśród sąsiadek. Patriotycznie (tu: wobec marki) - Honda.
Na obrzeżach miasta każdy dom ma swoje prywatne pole ryżowe. Domy są oczywiście drewniane, a wszystkie okna są przesuwane w poziomie.
Widok ze stacji kolejowej Nishi-Akashi. Tak jak pisałam wcześniej - architektura Japonii mogłaby być milion razy ładniejsza i ciekawsza. Ale nie jest.
A o to i słynne takoyaki, a właściwie miejsce, gdzie można sobie takie takoyaki zamówić. Pani przyjmuje zamówienie - smaży na naszych oczach - w kilka minut są gotowe. W tym czasie możemy spokojnie dokończyć zakupy.
2 Komentarzy
Te kwiaty przed Waszym domem przypominają trochę kwiaty bzu!
OdpowiedzChętnie bym spróbowała takie takoyaki...
Te kwiatki to tylko lagerstemia indyjska
ogólnie w rejonie Kansai większość domostw ma maszynę do robienia takoyaki, co w Tokio raczej jest rzadkie, choć nie nieznane 
OdpowiedzA takoyaki - fajnie wiedzieć, jak smakują
WSZYSTKIE KOMENTARZE O CHARAKTERZE REKLAMOWYM BĘDĄ KASOWANE.