Poradnik. Co zjeść w Japonii? Rybę na patyku - tradycja Sikoku


Poprzednim razem pisałam o najważniejszym przysmaku z Sikoku tj. o makaronie udon (do przeczytania tutaj), który swoją popularnością podbił serca prawie wszystkich Japończyków, w związku z tym siorbanie i wsysanie słychać niemalże wszędzie - od Hokkaido po Okinawę. Jednak na Shikoku nie tylko udon wiedzie prym, ale też inne potrawy. Pierwszą z nich jest: RYBA NA PATYKU, znana także pod nieco inną nazwą: dekomawashi (でこまわし). Wygląda to mniej więcej tak jak na zdjęciu. Rybki są ciepłe, wszystkie główkami do dołu, kręcą się i zachęcają swym połyskliwym wyglądem.

Wioseczka Mitachi - tu chyba nigdy nie było gaijinów



Gdzieś na wybrzeżu prefektury Kagawa na Sikoku znajduje się miejsce, które nie jest dostępne turystom. Malusieńki obszar wiejski, o którym piszę, pokazał mi Japonię z zupełnie innej strony - tej zwyczajnej, spokojnej, wiejskiej. Niewiele tu technologii, droga w znacznej mierze nie została wybetonowana, unoszący się kurz, mewy i morze.


Jak wyglądają japońskie domy od środka?


Jechałam do Japonii z dziwnym nastawieniem, ponieważ przez dłuższy czas słuchałam opowieści innych ludzi, o strasznych i niemiłych Japończykach. Częściowo udało mi się w to uwierzyć. Potwierdzeniem tych tez byli również Japończycy, których poznawałam w Polsce. Mogę bez wyrzutów sumienia powiedzieć, że to chodzące stereotypy: sztywni jak druty, poczucie własnego ego nadmuchane do rozmiarów sterowca, na zadane pytanie po japońsku, zawsze, ale to zawsze, odpowiadają po angielsku. I tu można mnożyć i mnożyć. Jednak trzeba wziąć poprawkę na  to, że byli to ludzie biznesu, a oni są idealnie stereotypowi. Także obawiałam się trochę mojej wizyty w Kraju Kwitnącej Wiśni. Tak daleko od domu, sama i biała na dodatek. Co się okazało?

Japońskie cmentarze - o kulturze śmierci w Japonii


Śmierć w Japonii to temat tabu. Można powiedzieć, i nie byłoby to przesadą, że ogólnie w Azji Wschodniej temat śmierci został objęty tabu kulturowym. Jednakże na cmentarz można się wybrać. Jak wygląda? Japoński cmentarz - bochi - to bardzo interesujące miejsce pod względem kulturowym. Akurat podczas mojego pobytu w Japonii szykowano się do o-bon, czyli Święta Zmarłych. Okres świętowania jest różny, zależnie od regionu. Można orientacyjnie przyjąć czas przełomu lipca i sierpnia.

Poradnik. Co zjeść w Japonii? Udon - tradycja Sikoku

  
Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć tylko tyle: Japończycy kochają jeść. Jedzenie jest prawie najważniejsze. A podróżuje się po Japonii przede wszystkim po to, by spróbować miejscowych specjałów. Czyli np. na Sikoku przede wszystkim by zjeść udon, soba czy dekomawashi. Brzmi to dziwnie?

Dom Samurajów na Sikoku - Heike Yashiki


Wszyscy znają cudowne i barwne opowieści o samurajach, walkach, mieczach itp. Trudno nam białym rzeczywiście sobie to wyobrażać. Można się tym interesować, czytać książki Clavella, oglądać zbroje w krakowskim muzeum sztuki japońskiej czy filmy - te stare i te nowe. Ale i tak czy siak, to nie jest nasz krąg kulturowy i samurajowie stanowią swego rodzaju abstrakt.


Kazurabashi - wstęp tylko dla odważnych



W górach na zachód od góry Tsuguri znajduje się dolina Iya (prefektura Tokushima, Sikoku). Tam właśnie można spróbować swoich sił na wiszącym moście z pnączy rośliny zwanej aktinidia ostrolistna, wygląda to mniej więcej tak, jak wyglądają liany. 


Góra Tsurugi - Japonia moich wyobrażeń


Tak właśnie wyobrażałam sobie Japonię: zieleń, góry, piękna, kolorowa woda, wodospady, mgła, echo... To, co zobaczyłam po przylocie odbiegało od moich wyobrażeń. Prawdziwą Japonię ujrzałam dopiero na Sikoku i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Małe miasteczka, wsie, domy samurajskich rodzin, na pół rozpadające się chramy shinto z kilkusetletnią tradycją - właśnie to tworzy ten niepowtarzalny klimat. No, a przede wszystkim ludzie.


Chram Kotohiki-hachiman-gu - miejsce spotkań pielgrzymów


Chram Kotohiki-hachiman-gū znajduje się w regionie Kan'onji w prefekturze Kagawa na Sikoku.Wzniesiony został w ere Taihō około roku 703. Jak głosi legenda pewien mnich oddawał się medytacji na wzgórzu Kotohiki, gdy w pewnym momencie zauważył nadpływający statek. Mnich wziął statek w swoje ręce i zaniósł na szczyt góry.