Gdzie na Międzynarodowy Dzień Sushi? Do Kofuku!


We Wrocławiu znajduje się wiele różnych restauracji, gdzie można zjeść sushi. Ostatnim czasem opisywałam I love sushi przy ul. Grabiszyńskiej, możecie na ten temat przeczytać tutaj: www.podrozejaponia.blogspot.com/2013/05/i-love-sushi-we-wrocawiu.html. Jednak moją ulubioną wrocławską sushiyą od samego jej powstania jest Kofuku. Wydaje mi się, że Międzynarodowy Dzień Sushi to idealna okazja, żeby ją dokładnie opisać, zwłaszcza że byłam tam chyba z 10 razy. 




Kofuku mieści się w galerii handlowej Sky Tower, dlatego dojazd jest bardzo łatwy z każdego punktu miasta. 24 maja obchodziło swoje pierwsze urodziny.


W Kofuku można zjeść różne potrawy - nie tylko sushi czy sashimi, ale również różne dania: tajską zupkę, yakitori, ryby i owoce morza podawane na różne sposoby. Co najważniejsze cieszą oko!




Co na pewno można zaliczyć do mocnych stron Kofuku?


1. Dobry design wnętrza


Po pierwsze nie wygląda jak sieciowy bar, po drugie ktoś, kto to projektował, miał wyczucie smaku. Krzesła zwracają szczególną uwagę. Jest tam też kącik, gdzie można się zaszyć, a ścianę zdobi fototapeta z japońskim ogrodem.



2. Kucharze, którzy naprawdę znają się na swojej pracy


Potrafią wyczarować naprawdę przepyszne sushi. Według Pana Sól TOP1, jakie miał okazję jeść w Polsce. I niezależnie czy to sushi jest tradycyjne czy nie, najważniejszy jest smak, który Pan Sól określa jako oryginalny.

Przede wszystkim dobra ilość kulek w zestawie - nie za mało. Ponadto wygląd - rolki są estetyczne i eleganckie. Nie rozpadają się, nie wyglądają brzydko, nic nie wypada. Nie ma problemu z zamianą Philladelphi na japoński majonez.

No i węgorz... Moją ulubioną rybą jest węgorz i dlatego restaurację sushi oceniam po węgorzu i sposobie jego przygotowania. Według mnie w Kofuku - najlepszy! Poza tym można się go najeść w odpowiedniej ilości. W związku z tym jestem przeszczęśliwa.
W innych restauracjach jest zbyt mało węgorzowych kulek lub trzeba domówić ekstra i wtedy przestaje to być opłacalne. 

Zestawy, które jem za każdym razem, gdy tam jestem to Kioto i Osaka (i nie żeby mnie jakiś patriotyzm lokalny prześladował - tak wyszło, że w nich jest węgorz, łosoś i krewetki). W rzeczywistości wyglądają dokładnie tak:





Prawda, że apetycznie to wygląda?

Do tego można zamówić zupkę miso lub kmchi, które jest bardzo ostre i słodkie. Odbiega nieco od tradycyjnego smaku, ale przynajmniej pyszne.





Są też różnego rodzaju przystawki serwowane przed posiłkiem i nie zawsze jest to wakame.

Jednego dnia były to mini-sajgonki, drugiego dnia mini-pierożki.




3. Bardzo dobra obsługa

Panie - a rozpoznaje dwie - są bardzo miłe, kompetentne, uśmiechnięte.

4. Menu


Dobrze skomponowane menu to podstawa. Dla mnie najlepsze jest to, że mogę zamówić zestaw, gdzie są moje ulubione ryby i mogę zjeść je w odpowiedniej ilości i nacieszyć się ich smakiem, a nie - jak w innych miejscach - po dwie kulki różnych rodzajów, tak że nie można nawet poczuć tego, co się je. 

A jutro z okazji Międzynarodowego Dnia Sushi spróbujcie kofukowego sushi i dajcie mi znać, czy podzielacie moje zdanie :-) 
Następny post
« Prev Post
Starszy post
Następny Post »
4 Komentarzy
avatar

Ja z okazji Dnia Sushi wybrałam się do poleconej przez Ciebie 'I love sushi' na Grabiszyńskiej,mniami! :) spóźnione Itadakimasu :)

Odpowiedz
avatar

Dobre prawda? :-)
Cieszę się, że Tobie też smakowało!
To jeszcze polecam Kofuku.

Odpowiedz
avatar

Rzeczywiście piękne wnętrze!
A ja w końcu spróbowałam prawdziwego japońskiego sushi w Japonii. Niestety, pierwsze dwie próby w Tokio (zestaw na wynos i sushi na targu Tsukiji) były niezbyt fortunne. Mało nie zwróciłam. Niestety za świeże i mój prosty polski żołądek toleruje tylko kilka tradycyjnych odmian ryb :D Ale ostatniego dnia, który spędzaliśmy w Kamakurze, wybraliśmy się na sushi jeżdżące na taśmie i jak dla mnie było rewelacyjne. Dużo tańsze, ale wybierałam tylko to, co wyglądało mi na bezpieczne :) Czyli w kilku słowach: "najwidoczniej jestem prostakiem kulinarnym"...
Przy okazji chciałabym podziękować za wiadomość na moim blogu. Otrzymałam ją akurat w czasie pobytu w Japonii. Niedawno wróciłam już do Polski i zabieram się za tworzenie jakichś artykułów. Dziękuję również za dodanie mnie do blogrolla ;)
Pozdrawiam
M.

Odpowiedz
avatar

Rzeczywiście bardzo ładna restauracja. Ja mam w Lublinie Takumi Sushi i Kobi ,wolę jednak to pierwsze. Ps. Ciekawa nazwa ,zważywszy na to ,że Kofuku to japoński bóg nieszczęścia.

Odpowiedz


WSZYSTKIE KOMENTARZE O CHARAKTERZE REKLAMOWYM BĘDĄ KASOWANE.