Poradnik. Bezpieczeństwo na Okinawie. Jak się przygotować?


Odkąd Peach Airlines otworzyło tanie połączenia na Okinawę - japoński raj jest otwarty na coraz więcej zwiedzających, w tym i coraz więcej Polaków. Ostatnio bardzo dużo pytań odnośnie tego kierunku zaczęłam dostawać, więc najpierw opowiem Wam nie o tym, co zwiedzać, ale jak się do Okinawy przygotować. Niezależnie od tego, na której wyspie będziecie, musicie być na pewne okoliczności przyrody uwrażliwieni i ich świadomi, aby był to rzeczywiście wypoczynek i czysta przyjemność.




Archipelag Riukiu rozciąga się na południe od jednej z czterech głównych wysp Japonii - Kiusiu i kończy tuż przed samym Tajwanem. Mimo tego że administracyjnie cała Okinawa należy obecnie do Japonii i tworzy osobną prefekturę, historycznie była królestwem o odmiennej kulturze i języku (zaanektowanym do Japonii w 1879 roku). Niestety, Japończycy z ery Meiji za nic mieli odmienności kulturowe pomiędzy Riukiusami i stopniowo japonizowali te tereny. Dzielni i dumni Riukiusi, choć dziś są Japończykami, zdają się jednak pielęgnować swoją odrębność. Z czego Okinawczycy są szczególnie dumni? Według osób, z którymi miałam okazję rozmawiać, przede wszystkim z długowieczności, pysznej i najzdrowszej kuchni, która tę długowieczność zapewnia i ze spokoju wewnętrznego, którym tym z wielkich wysp zdecydowanie brakuje. Oczywiście to nie oznacza, że życie tam to sielanka. Młodzi Okinawczycy zwykle nie zagrzewają na małych wysepkach zbyt długo i "emigrują" w poszukiwaniu dobrej edukacji i pracy, o którą raczej w "ojczyźnie" jest trudno.


Okinawa dzieli się na cztery podstawowe rejony - pas wysp Amami, Okinawa, Miyako i Yaeyama (najbliżej Tajwanu). Ja miałam okazję zwiedzać wyspy Yaeyama. Poniżej mapa archipelagu - najbardziej na wschód mamy Ishigaki, czyli główną, choć nie największą, wyspę. 





Kiedy najlepiej wybrać się na Okinawę?  


Na to chyba nie ma recepty, bo każdy sezon z pewnością jest na swój sposób piękny. W lipcu i sierpniu mamy idealną temperaturę do kąpania się w oceanie, ale za to możemy spodziewać się tropikalnych deszczy, we wrześniu przychodzą tajfuny, a październik może być lekko za chłodny. Polecam dokładnie zaznajomić się z pogodą na Okinawie w poście o tym, kiedy najlepiej jechać do Japonii. My byliśmy w połowie października i kąpaliśmy się codziennie. Nawet nie przewidziałam, że słońce będzie tak palić... Skończyło się to tym, że musiałam chodzić ubrana w długi rękaw i długie spodnie. 


Co zabrać ze sobą na Okinawę?


Do wycieczki na Okinawę trzeba się odpowiednio przygotować, aby odpoczynek nie zamienił się w męczarnię oraz żeby do maksimum wykorzystać jej "wakacyjny" potencjał. Zaczniemy od tego, co trzeba zabrać ze sobą. Będzie mowa o oczywistych oczywistościach i o tych mniej oczywistych ;-) .


1. Krem z filtrem


Niezabranie ze sobą tego podstawowego kosmetyku może spowodować, że spalicie się na amen i przyjemność odpoczywania będzie odebrana. Co gorsza, poza sezonem na wyspie Ishigaki bardzo trudno było kupić coś takiego jak wodoodporny krem z filtrem. Obeszliśmy wszystkie konbini w okolicy i żaden nie oferował kremu ochronnego. Żaden. Może mieliśmy tylko zwyczajnego pecha? Udało nam się znaleźć malusieńką 50 ml buteleczkę 50+ dopiero w aptece za jedyne 70 zł, bo to był jakiś super-specjalny krem do twarzy. Przeciętny polski mężczyzna liczący metr osiemdziesiąt wzrostu wysmaruje się tym może raz i na tym koniec.


2. Buty do kąpania się


Okinawa to praktycznie jeden wielki koralowiec, choć są miejsca wolne od korali. Zarówno piasek na plaży składa się z nieżyjących już, zwapnionych korali (dlatego jest trochę nieprzyjemny i kłujący) oraz dno oceanu w większości pokrywają bardzo ostre, aczkolwiek jeszcze żyjące rafy. Stąpanie po morskim dnie bez takich butów może skończyć się drobnym lub bardzo poważnym skaleczeniem. Szkoda na to i tak pewnie krótkiego czasu. To zresztą nie jedyny powód, dla którego warto mieć takie buty. Na dnie pływają różne kolczaste rybki z trucizną, na których nadepnięcie skończyć się może bardzo źle (a nawet tragicznie). Na to również szkoda czasu i zdrowia.


3. Ocet


Można, ale nie trzeba, zabrać ze sobą ocet i mieć go w torbie, jeżeli planujemy kąpać się w oceanie. W momencie kontaktu z tzw. habu meduzą, o której za chwilę, kluczowy w uśmierzaniu bólu i pierwszej pomocy jest właśnie ocet. Polewa się nim ranę, ponieważ neutralizuje on parzące toksyny. Ja akurat octu ze sobą nie miałam, ale czytałam, że jest to tzw. "wyposażenie polecane".


4. Maska i rurka oraz aparat do zdjęć podwodnych


Każdemu, nawet największemu strachajle, polecam zanurzyć głowę w oceanie i podziwiać podwodny świat z maską i rurką na głowie. Czasami wystarczy wejść w wodę po kolana, aby cieszyć się naprawdę niesamowitym widokiem. Żałuję, że nie miałam pokrowca do zdjęć podwodnych... Bo zobaczyć można wszystkie rybki z Gdzie jest Nemo? z głównym bohaterem bajki na czele. Będą żółte, niebieskie, czerwone, czarne, z ogromnymi ustami, tęczowe, zebry, będą też ogromniaste srebrne rybcie, które nie boją się człowieka zupełnie i chcą go capnąć. Taka jedna uczepiła się mnie tak bardzo, że nawet wychodzenie z wody i wchodzenie z powrotem nic nie dawało. Czaiła się jędza na mnie. 


Na każdej większej wyspie znajdziemy przynajmniej jedną bazę nurkową i będziemy mogli nurkować z pełnym osprzętem, po uprzedniej rezerwacji.


5. Strój kąpielowy, ręcznik i klapki


Niby banał, ale zapomnienie któregoś z tych wymienionych podstawowych elementów szanującego się plażowicza może nas słono kosztować. Najtańsze, chińskie, plastikowe klapki, jakie znalazłam na Ishigaki, kosztowały 3 tys. jenów. Po co nam dodatkowe koszty?


6. Kapelusz i okulary słoneczne


To też oczywiste oczywistości, o których warto pamiętać, zwłaszcza gdy planujemy pozostawać długo na słońcu (nie ma tam zbyt wiele cienia), wybieramy się na spływ kajakowy czy na rejs statkiem.


Bezpieczeństwo na Okinawie


W Pacyfiku otaczającym Okinawę żyje wiele zwierzaków, które mogą zrobić nam krzywdę i do tego trzeba być przygotowanym raczej psychicznie, bo na pewne rzeczy nie mamy wpływu i jak mamy mieć pecha, to będziemy mieć pecha. Krzywda może się też stać we własnym domu czy na prostym chodniku, dlatego nie ma co za bardzo się tym przejmować. Skoro ja mogłam tam pojechać, to znaczy, że wszyscy mogą.


Praktycznie każdy japoński przewodnik przygotowuje swojego obywatela z głównych wysp do wyprawy na japońskie Malediwy odnośnie tego, na co trzeba uważać. Dodatkowo ostrzeżenia o potencjalnych zagrożeniach w formie tablic są po prostu wszędzie - niemal na każdej plaży. Specjalne plansze informacyjne ze zdjęciem stworzenia oraz zdjęciem rany, jaką się ma po spotkaniu z nim, wiszą również - na polepszenie apetytu - w niektórych restauracjach. Oto jedna z nich:




Do tego widać w wielu miejscach instrukcje udzielania pierwszej pomocy oraz numery alarmowe.  I dobrze, bo w razie czego wiadomo, co robić. Znajomość pierwszej pomocy przyda się zarówno nad Bałtykiem jak i nad Pacyfikiem.




1. Na co uważać na lądzie?


Habu [ハブ habu]




Jedynym poważniejszym postrachem może być habu wąż edycja lądowa, czyli taki zwierz, po ugryzieniu którego trzeba wyssać jad i natychmiast jechać do szpitala po surowicę. W bardzo zatłoczonych i turystycznych ośrodkach raczej go nie spotkacie, bo jemu też na towarzystwie człowieka specjalnie nie zależy. Habu może wędrować raczej w odludnych miejscach, w krzakach i lasach.


Najłatwiej można habu węża spotkać w formie habu alkoholu z prawdziwym okazem zamkniętym w butelce. Nie jest to najtańszy przysmak, ale na pewno na niektórych zrobi wrażenie.


Kruki [カラス karasu]




Na lądzie trzeba też zabezpieczyć się przed krukami. Tak, zwykłymi czarnymi krukami, które uwielbiają grzebać w naszych rzeczach. Całkowicie bezstresowo i bezczelnie rozrywają worki i poszukują przysmaków, robiąc przy tym niezły bałagan. Można się zirytować, gdy okaże się, że nasza jedyna foliówka na mokre rzeczy będzie podziurawiona jak ser szwajcarski i swojej funkcji już nie spełni. Z tego względu rzeczy polecam przykrywać ręcznikiem i, będąc w wodze, co jakiś czas patrzeć, czy te dziady nie kręcą się wokół naszego "obozowiska".


2. Na co uważać w wodzie?


Wąż morski [ウミヘビ umi hebi]




W wodzie mamy kilka zagrożeń podstawowych tj. habu wąż edycja morska (jego odmian jest kilka - niektóre mają nawet ubarwienie zebry). Habu morski jeżeli nie poczuje się zagrożony, nie powinien atakować. Można nawet obok nich spokojnie pływać, co udowadniają filmiki osób nurkujących z rurką. Sama tego doświadczyłam. Oglądając w najlepsze rybki, nie zauważyłam, że habu gad leży sobie zawinięty tuż pode mną. Gdy jednak zobaczyłam, nad czym w miarę blisko pływam, w panice zwiewałam na brzeg szybciej niż biały szkwał, co nie przeszkadzało mi się kąpać na drugi dzień znowu.


Habu meduza [ハブクラゲ habu kurage]




Drugim stworzeniem, na które trzeba bardzo uważać jest habu meduza. Nazywa się habu, ponieważ niczym wąż reaguje na ciepło i goni swoją ofiarę, ale tylko wtedy, gdy naruszy się jej terytorium (trudno mi jednak określić jak duży kawałek oceanu może sobie taka meduza przywłaszczyć). Same z siebie nie podpływają i nie atakują ludzi. Zauważyłam więc, że dzieci zwykle kąpią się w piankach do nurkowania, które chronią małe ciałka przed poparzeniem, dorosłym również zaleca się kąpanie w ubraniu, ale akurat do tego nie stosowałam się, dopóki nie spaliło mnie słońce. W połowie października nie pokazała się ani jedna habu meduza na żadnej z odwiedzanych przez nas plaży, mimo że cały czas bacznie obserwowałam teren, czy aby żadna nie zamierza się ze mną przyjaźnić. 


Habu meduzy raczej występują sezonowo i lato to czas, kiedy te łajzy wychodzą najczęściej. Może się wtedy tak zdarzyć, że plaże zostaną oficjalnie zamknięte. W najbardziej turystycznych miejscach są specjalne siatki, które chronią kąpiących się przed dziką zwierzyną, jednakże nie w 100% - zawsze znajdzie się kilka cwaniar, którym uda się przez siatkę prześlizgnąć. Warto podpytać lokalsów, gdzie habu meduza lubi pojawiać się najczęściej, a gdzie praktycznie ich nie ma. Np. jeden pan powiedział nam, że na plaży Yonehara raczej się z nimi nie spotkamy.


Gdy mimo tego wszystkiego nie uda nam się ochronić przed habu meduzą i zostaniemy poparzeni, ranę - jak wspominałam - polewa się octem i jedzie do szpitala. Na szczęście, jest to porównywalne do boleśniejszego ugryzienia osy (może być groźne i powodować zaburzenia pracy układu krążenia, ale zwykle nie jest aż tak źle). 


Szkaradnica [オニダルマオコゼ oni daruma okoze]



Fot. Nurkomania.pl

Przy dnie morskim oprócz ostrych korali może urzędować zakamuflowana w piasku stonefish, po polsku zwana bardzo przyjemnie szkaradnicą. Jest to jedna z najbardziej toksycznych ryb w oceanie i ukłucie się może skończyć się dla człowieka śmiercią - zwłaszcza w przypadku małych dzieci i tych, których układ odpornościowy jest słaby. To oczywiście nie przeszkadza temu, aby w Japonii ją jeść, czy traktować jako zwierzątko domowe w akwarium. Pierwszą pomoc udziela się poprzez oblewanie rany gorącą wodą, aby zniszczyć białka w samej toksynie i ją neutralizować. Zresztą skąd na plaży mamy mieć gorącą wodę? Z tego względu chodzenie po dnie bez butów do wody należy pozostawić lokalsom, a samemu nie chojrakować - takie jest moje prywatne zdanie.


Hapalochlaena [ヒョウモンダコ hyoomon dako]




Ta przyjemnie kolorowa ośmiorniczka podobnie jak szkaradnica należy do najbardziej śmiercionośnych zwierząt w oceanie. Nie atakuje, o ile nie będziemy jej prowokować ani straszyć. Jest malutka, ale neurotoksyny w jadzie potrafią zabić dorosłego człowieka, o ile natychmiast nie zostanie przewieziony do szpitala - paraliż powoduje uduszenie. Co robić? Przede wszystkim reanimować ugryzioną ofiarę i podawać jej tlen. Pod żadnym pozorem nie próbować wysysać jadu, ponieważ jest on trujący przy połknięciu, natomiast należy starać się wycisnąć z rany tyle trucizny, ile tylko się da.


Fale i prądy morskie 




Uważać też trzeba na bardzo silne prądy morskie i fale. Z tego względu na niektórych plażach, zwłaszcza na jednej z najpiękniejszych - Zatoce Kabira - nie wolno kąpać się w ogóle, mimo że to jedno z niewielu miejsc, gdzie piasek jest piaskiem. Na innych natomiast mogą być ograniczenia godzinowe, np. tylko od 9:00 do 12:00 i tylko w kamizelkach, ponieważ często zdarzają się tam utonięcia. Kamizelki są wtedy rozdawane przez osobę przy plaży, która przypilnuje, czy aby na pewno się stosujecie. Kąpaliśmy się właśnie w takim miejscu i mimo tego, że woda była płytka, gdy położyło się bezładnie na powierzchni, ciało przemieszczało się w szybkim tempie. Wejście głębiej, gdzie nie ma już się gruntu pod nogami, może być po prostu niebezpieczne, gdy nie będziemy mieć na tyle siły, aby wrócić. Podobnie jak z Bałtykiem - nie jest to specjalnie odkrywcze.


Uwaga też na większe fale, jeśli otoczenie jest pełne twardych raf koralowych. Jeśli stracimy równowagę i nas na taką skałę zniesie, można się pokaleczyć.



Hotele na Okinawie

Jeśli chodzi o hotele na Okinawie i ogólne spanie - zasady są takie jak wszędzie. Polecam jednak przed zabukowaniem hotelu sprawdzić, czy mimo tego że mieści się on 10 metrów od plaży, nie stoi przed nim betonowy mur, który trzeba będzie obchodzić przez kilometr lub dwa. Widać to np. na zdjęciach satelitarnych. Jeśli nie widać, to wystarczy dokładnie poczytać opinie osób, które w tym miejscu przed nami były.


Myślę, że dobrym rozwiązaniem jest, jeżeli nie stać nas np. na hotel przy plaży, wybranie takiego blisko portu, z którego wypływają promy na pozostałe wyspy lub blisko przystanku autobusowego, aby móc się w miarę sprawnie poruszać. Odbędzie się to, co prawda kosztem widoku z okna, ale coś za coś.




Tak właśnie zrobiliśmy my - kupiliśmy najtańszy możliwy pokój w "hotelu" na Ishigaki, wśród rozpadających się ruder, ale za to przy porcie i stacji autobusowej. Kosztował "zaledwie" 7000 jenów za noc dla dwóch osób (z łazienką). W wysokim sezonie doliczyć trzeba 500 jenów. Był to jeden z bardziej ohydnych hoteli, w jakich mieszkałam, choć na zdjęciach (w tym i moich własnych) wszystko wyglądało w miarę porządnie. W efekcie spaliśmy na łóżkach, które trzeba było codziennie odkażać płynem mordującym robaki, nie mieliśmy poduszek, nie mieliśmy prześcieradła, do tego wszędzie były mrówki, które nie dawały spać, bo urządzały sobie nocne spacery po nogach, a z łazienki wydobywał się odór kanału. Przynajmniej lokalizacja była super, więc tak naprawdę nie wypada mi narzekać. 


Transport po wyspach



Między poszczególnymi głównymi archipelagami wysp w obrębie pref. Okinawa są naprawdę spore odległości. Stąd też trudno będzie się dostać z Okinawy-Okinawy na np. Ishigaki, o ile nie będzie to połączenie lotnicze. Natomiast w obrębie jednego archipelagu np. Yaeyama funkcjonuje bardzo dobrze zorganizowana sieć promów działających jak tramwaje wodne. Koszt przeprawy w jedną stronę zależy od pokonywanego dystansu - natomiast trzeba liczyć od 1 do 2 tysięcy jenów. Samo dotarcie na sąsiednią wyspę to nie wszystko, trzeba wiedzieć, jak się po niej poruszać. I tak np. na Taketomi, Haterumie czy Kuroshimie jedyną opcją są rowery. Wypożyczalnie zabiegają o turystów już w porcie. Ustawione też są busiki, które dowożą klientów do bazy rowerowej i zawożą nas później do portu o umówionej godzinie. 




Bardzo często zdarza się, że nasze rowery zostaną podebrane przez innych wycieczkowiczów i wtedy nie pozostaje nam nic innego, jak zadzwonić, by dowieźli nam nowe... Trzeba mieć zatem numer do wypożyczalni przy sobie i mniej więcej orientować się, gdzie jesteśmy. Można też spróbować dodatkowo oznakować swój rower np. apaszką, bo wstążki, które pozwalają rozróżnić między sobą wypożyczalnie, na niewiele się czasem zdają.




Na niektórych wyspach bez zorganizowanej wycieczki lub bez uznawanego prawa jazdy nie ma możliwości poruszania się, ponieważ nie funkcjonuje tam żaden sensowny lokalny transport. Przykładem jest Iriomote, gdzie jest tylko jedna droga, a autobus ponoć jeździ raz na 3 godziny według swojego własnego rozkładu, o ile w ogóle jeździ, bo nie spotkaliśmy po drodze żadnego. Bez samochodu jesteśmy uwięzieni w porcie i tylko w porcie... Być może w kolejnych latach to się zmieni, ale jak na razie nic mi o tym nie wiadomo.


Jak się dostać na Okinawę?


Tutaj polecam jedynie drogę lotniczą, ponieważ jest to szybkie i oszczędne rozwiązanie. Jakie linie latają na wybrane wyspy? O tym przeczytanie w poście o tanim lataniu po Japonii


Ten tekst nie ma za zadanie straszyć. Trzeba być po prostu świadomym istnienia pewnych zagrożeń i zakodowania sobie procedur, co robić, gdyby rzeczywiście coś się stało. Bo lepiej jest wiedzieć wcześniej, niż dowiadywać się w trakcie. Japończycy są dobrze przygotowani do udzielania pomocy, o czym chociażby świadczy odpowiednie oznakowanie terenu. 


Każdego roku Okinawę odwiedzają tysiące turystów i każdego roku podróżuje się tu z malutkimi dziećmi, które pluskają się w oceanie. Wniosek: nie ma powodów do obaw, jeśli tylko ma się głowę na karku. :-) Niestety zawsze znajdą się tacy, którzy za brawurę zapłacą wysoką cenę, ale na to już nie ma rady. 
Następny post
« Prev Post
Starszy post
Następny Post »
5 Komentarzy
avatar

Bardzo fajny blog, wiele cennych informacji, oby tak dalej!
www.kirei-na-otaku.blog.onet.pl

Odpowiedz
avatar

Zgadzam się, bardzo fajny blog i ten tekst :) Będę tu często zaglądać :D pozdrawiam

Odpowiedz
avatar

Dodam tylko że najfajniejszym i najtańszym sposobem na noclegowanie na wyspach jest namiot. Pola namiotowe są zwykle (przynajmniej na Zamami) położone tuż przy plaży. Na wyspach królują koty i kruki, a w morzu pojawiają się ogromne żółwie morskie. Namiot to z uwagi na bliskość plaży najlepszy sposób na obserwację młodych żółwików które wyłażą nocą (w sierpniu) :)

Odpowiedz
avatar

Jeśli kiedyś wybiorę się w sierpniu, to na pewno spróbuję, bo marzy mi się oglądanie żółwików :D Z tego powodu wybraliśmy się do stacji badawczej na jednej z wysp. Ale oglądanie ich w naturalnym środowisku musi być wspaniałym przeżyciem :-)

Odpowiedz
avatar

Bardzo dziękuję za informacje! Przydatne! Za niecały miesiąc wybieram się tam i również wyprawa odbędzie się w październiku.

Pozdrowienia z Poznania! Pat :)

Odpowiedz


WSZYSTKIE KOMENTARZE O CHARAKTERZE REKLAMOWYM BĘDĄ KASOWANE.