Jak Japończycy spędzają Boże Narodzenie?


No właśnie, jak? Według mojego dotychczasowego doświadczenia, święta w Japonii spędzane są na wiele sposobów i chyba trudno faworyzować którykolwiek z nich. W Polsce natomiast każda rodzina ma swoje własne tradycje w ramach jednej, utartej konwencji - kolacji wigilijnej przy barszczu, karpiu i prezentach. I nie jest to specjalnie istotne, czy kompot z suszu będzie na samych śliwkach, czy z dodatkiem jabłka czy pomarańczy, istotna jest po prostu obecność kompotu. 


Boże Narodzenie to święta kultywowane w kulturach wyrosłych na tradycji chrześcijańskiej, dlatego przez wieki nie były one w Japonii znane. Jeśli zajrzeć do podręczników od historii, zapisy o pierwszych bożonarodzeniowych mszach czy zwyczajach  wigilijnych pojawiały się na pogańskich ziemiach japońskich już od XVI wieku dzięki misjonarzom, choć prawdziwe "przyjęcie się na rynku" świąt miało miejsce po amerykanizacji Japończyków po II wojnie światowej. 


Świąteczne plakaty reklamowe z ery Showa:






Małe dzieci


Skoro na Zachodzie do dzieci przychodzi św. Mikołaj, Gwiazdor czy Dziadek Mróz, dlaczego ma nie przychodzić do japońskich dzieci? Przychodzi i wkłada je, albo do skarpet, albo pod choinkę, albo pod poduszkę. Mały Pan Sól dostawał prezenty właśnie pod poduszką, a gdy urósł przestał  je dostawać, bo "takie bzdety są przeznaczone tylko dla małych dzieci" (ja chyba nigdy z tego nie wyrosnę). 


Japońska kolacja wigilijna rodzinna może mieć miejsce w restauracji, a może też być przygotowana w domu, na której często je się pieczonego kurczaka, choć nie jest on najważniejszy. Z reguły w centrum uwagi znajduje się tort świąteczny, czyli kurisumasu keeki. I w tej gałęzi świątecznego biznesu cukiernicy prześcigają się wymyślnych wzorach i dekoracjach. Często jest to wariacja śmietankowo-truskawkowa, bo kolory idealnie oddają ubiór św. Mikołaja, są też opcje zielono-czerwone przypominające choinkę. Poniżej oferta świąteczna cukierni Hakujuji 2014, ceny za takie ciasto wahają się od 3,200¥ (100 zł) do nawet 9,000¥ (300 zł).





 
 
  
Młodzi

Gdy dzieci są już nastolatkami najczęściej w buntowniczo-depresyjnym nastroju, często nie mają ochoty spędzać świąt "ze starymi", więc umawiają się z przyjaciółmi i wychodzą na miasto, spacerują po centrach handlowych, idą do kina, no i najważniejsze - jedzą. O tym jak ważne jest jedzenie w tym kraju, nie trzeba przypominać nikomu. Kluczowe jest też to, że nie trzeba iść do szkoły.


Zakochani


Natomiast zakochani w ten dzień udają się na romantyczną randkę. Bardzo ważne jest zabukowanie stolika w ulubionej restauracji, bo - jak już to ustaliliśmy - jedzenie jest najważniejsze, aby smakowicie cieszyć się chwilą wolnego czasu we dwoje. To też jest moment, by wymienić się prezentami z ukochaną osobą. Później można wspólnie podziwiać przecudowne świąteczne iluminacje i smyrać się ledwo zauważalnie opuszkami palców. A później, niech każdy sobie sam dopowie. 


Iluminacje są naprawdę imponujące i robią wrażenie chyba na wszystkich - nawet na tych najbardziej nieczułych na świąteczne szaleństwo. Tak jak Europejczycy piją grzane wino na jarmarkach świątecznych, tak Japończycy podziwiają iluminacje. Na zdjęciu na samej górze Kobe w 2013 roku. Znalazłam na Youtube filmik z zapalania tegorocznych iluminacji:




Złamane serca

Ten romantyczny nastrój nie wszystkim się jednak udziela... W tym roku pewna tokijska spagetteria Pia Pia wprowadziła zakaz "zakochanych" w wigilię na terenie lokalu, ponieważ pracownicy na skutek ciężkiej emocjonalnej traumy nie mogą znieść widoku słodko gruchających par. Pewnie kucharzowi złamała serce piękna kelnerka, a ich historia nadaje się na dramę z Kimurą Takuyą w roli głównej ;-) 




Dla Japończyków zakorzenionych w tradycji buddyjskiej najważniejsze nie są święta Bożego Narodzenia, a Nowy Rok, do którego przygotowania zaczęły się już pod koniec października. Większość witryn sklepowych wypełniły plakaty promujące gotowe zestawy osechi ryori, o czym można poczytać tutaj: www.podrozejaponia.blogspot.com/2014/01/japonski-nowy-rok-czy-sni-ci-sie-bakazan.html.


Czy ja lubię japońskie święta? W tym wypadku odpowiedź jest jednoznaczna: nie ma barszczu mojego Taty, nie ma świąt.
Następny post
« Prev Post
Starszy post
Następny Post »
5 Komentarzy
avatar

Ekspert od Japonii ze mnie żaden, ale po tym, co setki razy widziałam w anime, już dawno doszła do wniosku, że dla Japończyków Boże Narodzenie jest trochę jak Walentynki. Dla bohaterek shoujo randka z ukochanym w Boże narodzenie jest prawie tak ważna jak zrobienie mu czekoladek na Walentynki właśnie i pójście z nim na festiwal (wtedy koniecznie w yukacie). Chodzenie do świątyni akurat w takich produkcjach nie jest obowiązkowe, za to często się zdarza w trochę ambitniejszych tytułach.

Odpowiedz
avatar

Z tego co ja zdążyłam zauważyć, to rzeczywiście tak jest, więc anime nie kłamie ;-)!

Odpowiedz
avatar

Stary kurs ¥ dzisiaj 100ce bliżej do 2 zł, ale to dobrze podróżować jest taniej :D

Odpowiedz
avatar

Jeszcze kupno stoi powyżej 3 zł :-) Sprzedaż ok. 2,9.
Pewnie już nie dopuszczą, żeby tak jak kiedyś spadło do 2...

Odpowiedz
avatar

Zyskuje także na popularności odwiedzanie świątecznych iluminacji, jest to prawie tak naturalne jak oglądanie kwitnienia wiśni podczas hanami.

Odpowiedz


WSZYSTKIE KOMENTARZE O CHARAKTERZE REKLAMOWYM BĘDĄ KASOWANE.