Poradnik. Prawo jazdy w Japonii... na wesoło


... czyli "Podszepty Diabła", "Nikczemny Dziadek" i "Alkohol i tragedia". [???]


Był rok 2012. Właśnie upłynął 10-letni termin ważności japońskiego prawa jazdy Pana Sól. I coś należało z tym fantem zrobić, ponieważ bez niego nie może prowadzić auta w Polsce. Z tego względu po przyjeździe do Japonii w listopadzie zeszłego roku udaliśmy się do ośrodka egzaminacyjnego, aby je przedłużyć. Pan Sól jest tzn. "Golden Member" japońskich dróg, ponieważ w okresie 10 lat nie miał ani jednego wypadku samochodowego czy stłuczki na terenie swojego kraju, nie odnotowano żadnego wykroczenia z udziałem Pana Sól - czy złego parkowania, czy przekroczenia prędkości. Niewielu jest takich, którym się to udaje. I to bardzo ułatwiało sprawę, ponieważ kurs doszkalający, który jest obowiązkowy dla wszystkich, trwał jedyne pół godziny. I jak to wyglądało?


Ten proces nie jest taki sam jak u nas. W Polsce wystarczy ponownie złożyć wniosek, zapłacić, dać zdjęcie i sprawa załatwiona. W Japonii to cały szereg czynności... Są też i podobieństwa - trzeba odstać swoje w kolejce i wypełnić różne mniej lub bardziej głupie formularze. Są ponumerowane okienka od 1 do 5 (albo 6) i podchodzi się kolejno do każdego - w pierwszym otrzymuje się formularz, w drugim płaci, w trzecim robi się zdjęcie, potem składa się całość itp.


Posadzili Pana Sól w osobnej klasie przed telewizorem, bo jak się okazało tylko on był Golden Member z całego towarzystwa, włączyli wideo i kazali mu oglądać filmy instruktażowe. 


Pierwszy z nich miał tytuł: "Podszepty diabła"... Miałam okazję oglądać go w poczekalni i było to traumatyczne doświadczenie. Nosił znamiona prawdziwego horroru. Opowiadał o kilku pokusach, jakie mogą czyhać na kierowcę podczas jazdy. W filmie grały trzy osoby - matka, dziecko i diabeł. 

Pewnego pięknego dnia matka postanawia wybrać się ze swoim dzieckiem na zakupy. Dziecko jest małe i musi jeździć w foteliku dziecięcym. Jednak przecież centrum handlowe jest tak blisko... Może uda jej się bezpiecznie przejechać ten krótki odcinek bez konieczności zapinania dziecka w fotelik? Może nikt nie zauważy? "Tak, to przecież niewielki dystans... Nie bój się! Nic ci się nie stanie" - szepcze diabeł do ucha matki. Ta jednak otrząsa się i krzyczy: "Kore wa ikenai!" ("TAK NIE WOLNO!"). Zapina dziecko w fotelik i rusza. Diabeł jednak nie daje za wygraną. "Przecież tu nie ma policji! A ty się tak spieszysz... Dodaj gazu!" Matka rzeczywiście ma jeszcze w domu wiele spraw na głowie, nie może tracić czasu. Już prawie naciska na pedał gazu, ignorując surowe japońskie prawo, zasady i wszelkie normy... już w zwolnionym tempie widać jej drżącą od niepewności nogę... By znów pokazać jak zdyscyplinowaną jest matką i odporną na wszelkie podszepty! "Kore mo ikenai!" ("TAK TEŻ NIE WOLNO!"). Diabeł nie odpuszcza... Kusi matkę trzeci raz. Ta dojeżdża do skrzyżowania. I jak to na japońskim skrzyżowaniu - praktycznie nic nie widać. Diabeł mówi: "Nie musisz się rozglądać, bo nic nie jedzie..." Matka, której głowę zaprzątnęły obowiązki domowe, nie zwraca uwagi na nadjeżdżający samochód i... BUCH. Nieszczęście gotowe. Dziecko płacze, matka zawodzi, kobieta w drugim samochodzie wyje. To wielka tragedia, której przecież można było uniknąć... Pamiętajmy, by nigdy nie dać się zwieść... Brak Happy Endu.


"Nikczemny dziadek" to kolejny film. Jeszcze lepszy niż poprzedni. 

Akcja rozgrywa się na ruchliwej ulicy w dużym japońskim mieście. Do jezdni zbliża się niesforny dziadek i z nikczemnym śmiechem zaciera ręce. Ma plan - chce przejść przez ulicę w miejscu NIEDOZWOLONYM! Mało tego! Chce dać zły przykład dzieciom. Jest przebiegły i występny... Nie zważa na to, że w ten sposób naraża siebie i innych na niebezpieczeństwo, nie dba o życie i kicha na śmierć. W końcu jest stary, wolno mu. Już prawie wkracza na jezdnię, gdy wtem znienacka za rękę łapie go dziewczynka w mundurku szkoły podstawowej i krzyczy: "Ojiichan, dame!" ("Dziadku, tak nie wolno!"). A następnie tłumaczy mu: "Nie wolno przechodzić przez jezdnię w miejscach nieoznaczonych! To zbyt niebezpieczne! Poza tym dajesz mi zły przykład. Dziadku, pokażę Ci, jak należy to zrobić prawidłowo" i trzymając dłoń dziadka prowadzi go w stronę pasów. To jednak nie koniec. Przez pasy również należy przechodzić umiejętnie - z podniesioną ręką wysoko do góry. I tak dziadek wraz z dziewczynką, trzymając ręce górze, szczęśliwie przechodzą. Happy End.

I trzeci film to "Alkohol i tragedia". Pod tym zaszyfrowanym tytułem kryła się historia pewnego biznesmena. Pojechał on samochodem do baru i napił się kilku piw. Przez chwilę zastanawiał się, czy zostawić auto i wrócić piechotą czy taksówką, ale wewnętrzny głos, zamroczony alkoholem, kazał mu wsiąść za kierownicę. I to był duży błąd... Bo pod wpływem alkoholu nie mamy takiej kontroli nad sobą, źle oceniamy dystans, nie możemy zapanować nad kierownicą, jeździmy zygzakiem... I tylko chwila dzieli nas od tragedii... BUCH! Tragedia spadła jak grom z jasnego nieba, a biznesmen był winny śmierci dziewczynki, która nieświadoma i niewinna przechodziła na pasach... Brak Happy Endu.



Po tej półgodzinnej katordze Pan Sól wreszcie był wolny i mógł udać się do ostatniego okienka z zaświadczeniem. Ja natomiast oglądałam to samo w poczekalni wraz z Mamą Pana Sól. I tu też ciekawa dygresja. Mama Pana Sól to elegancka starsza pani na emeryturze, która generalnie ma w nosie ograniczenia prędkości i jest piratem drogowym. Zdarza jej się co jakiś czas trafić na kurs "karny" dla kierowców "niepokornych". Zwykle oprócz niej w 3-godzinnym kursie doszkalającym uczestniczą tylko japońscy dresiarze, młodzi faceci z irokezami na głowie czy tatuażami. I pytają się jej, czy sal nie pomyliła, bo przecież to niemożliwe, żeby taka niepozorna starsza pani razem z nimi... A jednak babcia ma charakterek!

Pan Sól otrzymał także "wyprawkę bezpiecznego kierowcy":




Zestaw zawiera dużą kopertę z nadrukiem z zasadami bezpiecznej jazdy oraz 3 książeczki z zasadami bezpiecznej jazdy, udzielania pierwszej pomocy i radami dla kierowców oraz statystykami wypadków. 


I jak się okazuje w prefekturze Hyogo, Akashi jest na 4. miejscu najbardziej niebezpiecznych miast pod względem ilości wypadków oraz wypadków śmiertelnych, co potwierdzają poniższe statystyki:




W ciągu roku w Akashi ginie w wypadkach drogowych ok. 5 osób. Znacznie gorzej sytuacja ma się w Himeji, bo ofiar  śmiertelnych jest ok. 16. Sama ilość zdarzeń drogowych plasuje Akashi na 4. miejscu z liczbą 1969 wypadków rocznie, najgorzej jest znów w Himeji, bo aż 3036. Zaś najbezpieczniejszym regionem prefektury Hyogo jest Toyooka-kita, gdzie rocznie nie ginie nikt, a wszystkich zdarzeń drogowych naliczono jedynie 33. 


Odkładając nudne statystyki na bok, przechodzimy do interesującej części - mangi edukacyjnej. Oto skutki alkoholu i samochodu w czterech odsłonach (po kliknięciu będzie większe). I pamiętajmy - pożyczając pijanym samochód, też jesteśmy odpowiedzialni za ewentualną tragedię:




Ponadto znajdziecie informacje o tym, że nasz samochód cierpi i płacze, gdy my nie skupiamy się prowadzeniu tylko gadamy z koleżanką:




No i jak należy postępować z poszkodowanym (poszkodowana jest naprawdę poszkodowana, spadły jej buty i leży...). Dzwonimy nie na 112 tylko na 119. To ważna informacja dla wszystkich podróżujących po Japonii.




Możemy też podziwiać galerię plakatów, które zostały nagrodzone w konkursach dotyczących bezpieczeństwa ruchu drogowego:




Na koniec kilka informacji praktycznych:


Według danych, które udało mi się znaleźć - polskie prawo jazdy nie jest honorowane w Japonii, nie jest też honorowane polskie międzynarodowe prawo jazdy. Z tego względu nam Polakom nie wolno prowadzić pojazdów mechanicznych w Japonii bez japońskiego egzaminu. Mogą jeździć natomiast m.in. Czesi.

www.japan-guide.com/e/e2022.html

Niemniej jednak przedstawiam Wam skan listy znaków drogowych obowiązujących na terytorium Japonii (zakaz zawracania rules!):




A jak wygląda honorowanie japońskiego prawa jazdy w Polsce? 


Japończyk przyjeżdżający do Polski nie może jeździć po polskich drogach, mając przy sobie jedynie japońskie prawo jazdy. Obowiązkiem każdego delikwenta jest zapłacenie tłumaczowi przysięgłemu za przetłumaczenie japońskiego prawa jazdy na język polski i na tej podstawie wyrobienie polskiego prawa jazdy, chyba że ma międzynarodowe prawo jazdy. Ta druga opcja jest dość męcząca dla osób mieszkających na stałe poza Japonią, bo międzynarodowe prawo jazdy trzeba często odnawiać.


Pan Sól posiada japońskie prawo jazdy, które zrobił 10 lat temu. W owym czasie (nie wiemy, jak jest teraz) było to zwykłe prawo jazdy na samochód osobowy. Jak się okazuje, daje mu możliwość kierowania pojazdem do 8 ton tzn. ciężarówką, busem i autobusem, samochodem z cięższą przyczepą itp. Dlatego Pan Sól ma większość pól w polskim prawie jazdy zapełnione, co jest dosyć zabawne, bo nigdy za kierownicą czegokolwiek innego niż samochód osobowy nie siedział, ale gdyby potrzebny był kierowca autobusu, możemy go o to poprosić. 


Przy okazji,  wraz z Magdą Słowik (czyli JaponiąBliżej) i Kasią Warzechą (czyli Japonią pełną chochlą) wybrałyśmy się na film z wątkiem japońskim pt. "Kto cię uczył jeździć". O samym filmie możecie przeczytać u JaponiiBliżej tutaj -> klik
Następny post
« Prev Post
Starszy post
Następny Post »
8 Komentarzy
avatar

Ja spalam w zeszlym roku podczas filmu edukacyjnego na mojej "odnowie" prawa jazdy. Nie pamietam o czym byl. Ale widac na tyle nudny, ze drzemka wydawala mi sie duzo bardziej atrakcyjna opcja.

Inna ciekawa sprawa jest jak czesto obcokrajowcy sa zatzymywani przez japonska drogowke. Dla mnie zazwyczaj jest tak, ze jak tylko policjanci zauwaza moj blond leb, to natychmiast swiatla i sygnal - prosze stanac. Zdarza sie to srednio raz na miesiac. I za kazdym razem zdziwienie, ze posiadam tubylcze prawo jazdy i jestem wlascicielka auta, ktorym jezdze.

Odpowiedz
avatar

zjadlo mi "r" w "zatrzymywani" - przepraszam!!!

O, i o zakazie zawracania. U nas w koncu zalegalizowali zawracanie w niektorych miejscach, bo wladze doszly do wionsku, ze skoro ludzie i tak to robia, i robic beda, to niech przynajmniej robia to legalnie, zamiast policji kieszen nabijac. A ze te miejsca wystepuja zazwyczaj przy centrach handlowych i innych galeriach, to teraz latwiej jest na zakupy jechac. Co oczywiscie, bardzo nasze lokalne wladze cieszy. :-)

Odpowiedz
avatar

W Polsce to nie przechodzi, im więcej zakazów, tym większa kasa dla policji. Ustawiają się w krzakach i czatują. Na poprawę bezpieczeństwa to niestety wpływu praktycznie nie ma, no ale cóż - takie życie :D
A jeśli chodzi o zatrzymywanie - to Ciebie policja, a Pana Sól straż graniczna i sprawdza, czy nie jest nielegalnym imigrantem z azjatyckiej dżungli :P

Jednej rzeczy, której w Japonii mimo wszystko nie rozumiem, to Ci starsi dziadkowie, którzy pomagają wyjeżdżać z "trudnych" parkingów... Bo jak się coś stanie, to i tak to jest wina kierowcy, a przy okazji każdy widzi, czy coś jedzie, czy nie. W Polsce, by to nie przeszło.

Odpowiedz
avatar

Bardzo ciekawy artykuł. Widać, że w Japoni bardziej dba się o edukacje kierowców niż w Polsce. tylko kto u nas wysiedziałby na takim filmie?;)

Odpowiedz
avatar

Sądzę, że u nas frustracja związana z koniecznością oglądania czegoś takiego mogłaby przerodzić się w agresję ;) Ja miałam niezły ubaw oglądając te filmiki, ale w ramach zabawy, nie na poważnie (na szczęście!).

Odpowiedz
avatar

Zawsze kiedy mnie zatrzymują pytam ich : "Sługo mój dlaczego zatrzymujesz mnie"

Odpowiedz
avatar

Ktoś ogarnia jak wygląda sprawa z pierwszeństwem przechodzenia przez ulicę w Japonii? Kierowca czy pieszy ma pierwszeństwo?

Odpowiedz
avatar

Informacje dla kierowców
Obowiązuje ruch lewostronny. Międzynarodowe prawo jazdy wydane w Polsce w oparciu o wzór określony w Konwencji Genewskiej o ruchu drogowym z 1949 jest uznawane przez tutejsze władze. od roku 2016 jest uznawane Polskie Prawo Jazdy. link ..https://polakzagranica.msz.gov.pl/Japonia,JPN.html

Odpowiedz


WSZYSTKIE KOMENTARZE O CHARAKTERZE REKLAMOWYM BĘDĄ KASOWANE.