Odpowiedź na pewien anonimowy komentarz


"Japonia to miejsce gdzie rasizm, nietolerancja są na porządku dziennym. 
W tak gloryfikowanym przez Panią kraju nierzadkim widokiem są restauracje zakazujące wstępu obcokrajowcom. W japońskim metrze podróżujący brzydzą się usiąść koło Gaijina, zostawiając wolne miejsca. 

Dzieci cudzoziemców są często bite i upokarzane w japońskich szkołach i to zarówno ze strony równieśników jak i nauczycieli. Niekótrzy są już tak bezczelni, że sugerują zmianę kolorów włosów, “bo przecież to nienaturlane być blondynem”. 


Podczas prostestów czy manifestacji w Japonii, zupełnie otwarcie wzywa się do wyrzucenia cudzoziemców z kraju a nawet nawołuje się do ich eksterminacji (jak Pani nie wierzy to proszę poszperać w sieci, materiały są powszechnie dostępne), a rząd konsekwentnie zaprzecza zbrodniom wojennym jakim dopuścili się Japończycy w czasie II WŚ.


Może Pani odniesie się jakoś do tych kwestii w swoim wpisie, a nie zajmuje się wyłącznie tworzeniem obrazu Polski jako centrum ksenofobii i światowego rasizmu. Polski "rasizm" jest niczym w porównaniu z tym, z czym musi się zmierzyć cudzoziemiec w Japonii". 


Taki oto komentarz znalazł się niedawno pod postem na temat rasizmu w Polsce, który jest dostępny tutaj: www.podrozejaponia.blogspot.com/2012/08/troche-o-rasizmie-w-polsce.html

Zamierzam teraz odpowiedzieć na ten komentarz, żeby nie mówiono później, że nie reaguję.



Przede wszystkim ten komentarz jest anonimowy. Uważam, że ktoś, kto zamierza krytykować innych, powinien mieć na tyle odwagi, aby przynajmniej podpisać się pod swoją opinią.

- Czy "gloryfikuję" Japonię? Jeśli tak, to proszę mi napisać, w jaki sposób. Czy promuję Japonię? Tak, bo to jest mój cel.

Na blogu piszę o moich doświadczeniach i moich najbliższych, piszę o moich subiektywnych odczuciach i dzielę się opinią Japończyków, którzy należą do mojej rodziny. Jestem w Japonii co roku, znam wielu cudzoziemców, którzy tam jeżdżą lub mieszkają. Powiem tyle - każdy z nas ma swoją opinię na ten temat, bo jesteśmy po prostu innymi ludźmi.

- Nie wiem, jakie są doświadczenia Anonima z rasizmem w Japonii, ale jeśli pochodzą one tylko z Internetu, to niestety nie mamy, o czym dyskutować.

- Owszem, Japonia nie przyznała się do zbrodni wojennych z czasów II wojny światowej i ja tego nie pochwalam ani nie pochwala tego Pan Sól. III Rzesza również wyrządziła wiele krzywd, chociażby mojej rodzinie, co nie przeszkadza mi w przyjaźnieniu się z Niemcami. I zawsze lubiłam Niemców. Obwinianie ludzi, którzy nie podejmowali decyzji w tamtym czasie i nie mają obecnie nic z tym wspólnego, jest według mnie bezsensowne. Ale wiem, że są i tacy, którzy pielęgnują nienawiść z pokolenia na pokolenie.

- Owszem, są w Japonii restauracje, gdzie zabrania się wchodzić cudzoziemcom. Owszem, cudzoziemcy mają problem z załatwieniem formalności, bo wymaga to znajomości języka japońskiego. Owszem, Japończycy nie chcą zatrudniać cudzoziemców tak łatwo, bo nie chcą im płacić za wizę. Nie wiem, jakie doświadczenia w mieszkaniu za granicą ma Anonim, ale wydaje mi się, że każdym kraju jest mniej więcej podobnie. Potrzebna jest po prostu pomoc kogoś, kto potrafi to załatwić - zarówno w Niemczech, jak i w Polsce, jak i w Japonii. O innych krajach mi nie wiadomo, bo w innych nie mieszkałam. Jednak pisanie, że w Japonii restauracje z zakazem cudzoziemców są powszechne i na porządku dziennym, jest grubą przesadą i po prostu nieprawdą. A przy okazji, po co chodzić do takiej? Mało jest wyboru w Japonii?

- Nacjonaliści istnieją w prawie każdym kraju. W Japonii także. I w każdym kraju nacjonaliści agitują do wyrzucenia cudzoziemców, bo jest to podstawa nacjonalistycznej filozofii. Nihil novi.

- Są tacy ludzie w Japonii jak prezydent Osaki, który twierdzi, że wykorzystywanie seksualne Koreanek czy Chinek podczas II wojny światowej było konieczne i niezbędne do przetrwania. Czy odzwierciedla on poglądy całego społeczeństwa japońskiego? I czy w ogóle rozsądne jest ocenianie społeczeństwa przez pryzmat polityków? Niby sami ich wybieramy, ale ostatecznie nie mamy na pewne rzeczy wpływu.

- A co z ogólną tolerancją dla inności? Chyba wszędzie, gdy ktoś odstaje od normy ma problem. I nie musi to być kolor skóry, może to być np. niepełnosprawność.  Ale czy to oznacza, że zawsze czarny chłopczyk będzie pobity przez kolegów z Polski, a biały przez kolegów z Japonii? Nie zawsze. Może też wzbudzać i pozytywne zainteresowanie. Dziecko naszych znajomych, którzy mieli kontrakt w Japonii, chodziło do japońskiej podstawówki z japońskimi dziećmi i nigdy nie było bite - ani przez rówieśników, ani przez nauczycieli.

- Nie napisałam, że Polska jest światowym centrum ksenofobii ani w ten sposób nie myślę. Wręcz przeciwnie. Cytuję moją wypowiedź z postu o rasizmie: "Szkoda tylko, że ci, którzy tak się zachowują to ludzie, których nawet trudno sklasyfikować. Fanatycy, którym się nudzi. Ale co zrobić? W każdym kraju jest tak samo."

- Zjeździłam pół Japonii pociągiem i nie zdarzyło mi się, aby ktoś brzydził się koło mnie usiąść. Natomiast zdarzyło mi się zostać obmacaną przez zboczeńca w tłocznym pociągu.

- W poście o rasizmie nie napisałam niczego, co porównywałoby rasizm polski do japońskiego. Porównywanie, w którym kraju jest gorzej, po pierwsze nie prowadzi do niczego konstruktywnego, po drugie nie rozwiązuje problemu w żadnym z tych krajów, a co za tym idzie - jest po prostu bezcelowe.

Jako że ja nie mam personalnych doświadczeń z rasizmem w Japonii, to nie odniosę do kwestii rasizmu w Japonii. 

Jako że mam personalne doświadczenia z rasizmem wobec Japończyków w Polsce, odniosłam się do nich w poście na ten temat.

Następny post
« Prev Post
Starszy post
Następny Post »
19 Komentarzy
avatar

Konkretnie, rzeczowo i dobitnie :)))

Odpowiedz
avatar

Starałam się :P Choć ostry ton wypowiedzi nie należy do codzienności dla mnie.

Odpowiedz
avatar

Ja jestem ciekaw, co sądzi pani o zaproszeniu pana Zygmunta Baumana na Uniwersytet Wrocławski? To może nie związane z Japonią, ale na pewno z Wrocławiem do którego odnosi się pośrednio wpis. Inna informacja, to jakiś czas temu Japoński MSZ zalecał japońskim turystom przebywającym w Niemczech, aby dla własnego bezpieczeństwa wyjątkowo starannie się ubierali dla odróżnienia od Wietnamczyków. Czy Wrocław nie leży zbyt blisko granicy?

Odpowiedz
avatar

To jak sam zauważyłeś jest blog o Japonii, a nie o polityce polskiej.

Nie wiem, co pisze japoński MSZ w Niemczech, ale wiem, co pisze w Polsce. Informacje przesyłane są e-mailowo bezpośrednio do rezydującego Japończyka. Do nas informacja o ubraniach nie dotarła. I choć brzmi to bardzo prawdopodobnie, to niestety nie mogę się wypowiadać o rzeczach, o których nie wiem, bądź nie mogę osobiście sprawdzić, przez wzgląd i szacunek do moich Czytelników.

Dziękuję Ci za tę uwagę i gdy będę miała okazję rozmawiać z Japończykami mieszkającymi w Niemczech, zapytam czy rzeczywiście taką informację od MSZ japońskiego otrzymali. :-)

Odpowiedz
avatar

Nie spotkalam sie z rasizmem w stosunku do "bialych" gaijinow w Japonii chociaz mieszkam tu juz prawie 6 lat, Dzieci znajomych Polakow chodza tu do japonskich szkol i nie maja problemow z nietolerancja ani nie sa w zaden sposob tlamszone. A co do demonstracji przeciwko obcokrajowcom to w 99% sa to protesty przeciwko Chinczykom i Koreanczykom, ktorzy wedlug protestujacych podbieraja prace Japonczykom. W Otaru np. sa restauracje i onseny gdzie nie wpuszcza sie obcokrajowcow, ale to przez Rosjan, ktorych w Otaru wielu i czesto robili jakies zadymy albo zachowywali sie niekulturalnie.
Widzialam za to sklepy z mundurami hitlerowskimi i swastykami, lalki ubrane w takie mundury. Pan mowiacy pieknym niemieckim biorac mnie za Niemke chwalil, jak pieknie Niemcy i Japonia wspolpracowali podczas II WS. Nacjonalisci sa w kazdym kraju: w Japonii, Polsce czu w USA. W Polsce co chwile slyszy sie jak nacjonalisci odstawiaja cuda na kiju, protestuja czy atakuja obcokrajowcow...
Takze takie informacje o tym jak bardzo gnebieni sa obcokrajowcy w Japonii sa bardzo naciagane i sa to podobne przypadki jak w kazdym innym kraju.
Pozdrawiam z Sapporo ^^

Odpowiedz
avatar

Jak widać niektórzy akceptują nacjonalistów tylko w jednym kraju - swoim ;)
Ale co poradzić, chyba taka uroda.
Dziękuję Ci za ten komentarz, bo podejrzewam, że rozwieje choć część wątpliwości niektórych czytelników! :)

Jaka pogoda w Sapporo teraz?

Odpowiedz
avatar

bardzo mi się taka odpowiedź podoba! :))) i w 100% się zgadzam. Ja mam różne wspomnienia z pobytu w Japonii i dobre ale też gorsze, no ale trzeba zagryźć zęby do przodu :) i moim zdaniem vice versa: cudzoziemcy mieszkający w Polsce pewnie też mają różne doświadczenia. Oby mniej trafiało się takich anonimów, ale to już niestety wolność wypowiedzi w internecie... że każdy może skomentować.

Odpowiedz
avatar

W sumie to ciekawa jestem tych gorszych. Znam takich co byli na wyjeździe i powiedzieli "nigdy więcej"...

Jeśli jest kontrowersyjny temat, zawsze znajdą się niemiłe komentarze i to jest naturalna kolej rzeczy, ale fakt, że etyka dyskusji wymaga podpisania się pod opinią jest oczywista :)

Odpowiedz
avatar

W Sapporo pogoda milo letnia - zwykle do 26-27 stopni, sloneczko, ale od dzis przez kilka dni ma byc mniej ciekawie - silny wiatr, deszcz, do 20 stopni.
I ciesze sie, ze moglam wtracic swoje trzy grosze w tej sprawie i choc troche naprostowac sytuacje :)
Pozdrawiam ^^

Odpowiedz
avatar

To już chyba we Wrocławiu jest goręcej ;)
Tak - takie prostowanie bezstronnych obserwatorów jest czasami niezbędne! :)

Odpowiedz
avatar

Któryś już raz trafiam na podobne ataki na osoby prowadzące blogi propagujące kulturę innego kraju-- jakiś czytelnik za wszelką cenę stara się udowodnić, że kraj jest be, bo plują na ulicy/nie umieją prowadzić samochodu/rasizm/Japończycy mają obsesję na punkcie małych dziewczynek/itd. a autor bloga jakimś kretynem skoro wypowiada się o tym miejscu z entuzjazmem.

Twoja odpowiedź jest bardzo inteligentna i rzeczowa. Nie myślę jednak, że masz "obowiązek" odpowiadać na tego typu komentarze, bo inaczej będzie, że nie reagujesz. Mi to wygląda na prowokację/plucie jadem/zazdrość (że masz okazję być w tak egzotycznym miejscu... bo ze słów anonima wynika, że on nie ma-- zarzuty wyglądają na zainspirowane internetowymi poczytankami)

Odpowiedz
avatar

Są jednak tacy, co czytają nawet komentarze dokładnie i czekają na moje podknięcie. Mogą mi zarzucić, że boję się konfrontacji lub nie potrafię odpowiedzieć. Rasizm to temat warty podjęcia dyskusji, bo każdy ma inne doświadczenia. Z reguły nie kasuję komentarzy, by nie ingerować w to co piszą Czytelnicy. Mogą pisać to, na co mają ochotę :) jednak będę usuwać anonimowe głupawe prowakacje.
Dziękuję za miłe słowa ! :-)

Odpowiedz
avatar

Mój komentarz był odniesieniem się do wątku dotyczącego rasizmu, a nie jak to zostało to ostatnio przedstawione atakiem na blog o Japonii.
We wspomnianym wpisie zamieszczona została cała lista przykrości jakie spotykają Japończyka w Polsce.
Czytając o rasizmie i nieprzyjemnościach, uznałem ze warto również przedstawić często skrywany stosunek samych Japończyków do cudzoziemców przebywających w ich kraju I generalnie ich wyjątkowo nieprzychylnym nastawieniu do obcych.
Dopiero wtedy będzie można bowiem otrzymać pełny obraz a nie unosić się wyłącznie w obłokach hipokryzji (typowej dla Japończyków zresztą), krytykując jedna stronę I nie dostrzegając negatywów drugiej.
Ta swoista selektywność w doborze zdarzeń i zupełne pomijanie japońskich zachowań, które wszędzie indziej na świecie spotkałoby się z krytyką zawsze mnie zdumiewała.
Mi zakazy wstępu do jakiś miejsc wyłącznie ze względu na narodowość bezwiednie przypominają tabliczki “Nur fuer Deutsche” z niechlubnej przeszłości.
I naprawdę nie przemawiają do mnie argumenty innej specyfice kulturowej.
Gdyby takie coś znalazło się w Polsce albo innym kraju cywilizacji Zachodniej, to w mediach głównego nurtu krzyków o rasizmie i potępieniu nie byłoby końca.
W przypadku Japonii, zawsze znajdują się tacy (nie wyłączając cudzoziemców), którzy tłumaczą to miejscową specyfiką i zupełnie nie dostrzegają problemu.
Pani argument a nie chodzeniu do takich restauracji jest mocny. W Polsce też lepiej nie chodzić po ulicach gdzie biją Japończyków i po sprawie – jest w końcu tyle przestrzeni w Polsce. Jak Japończyk dał się pobić to widocznie nie zrozumiał europejskiej specyfiki kulturowej – ergo sam jest winien. Takie właśnie sofizmaty stosuje się, aby pacyfikować wszelkie negatywne opinie cudzoziemców o Japonii.
Zabranianie wstępu cudzoziemcom wskazuje na sposób myślenia tych ludzi, a brak reakcji władz oznacza zupełną akceptowalność. Wręcz zdumiewa mnie ta niebywała inklinacja do interpretowania i usprawiedliwiania każdego negatywnego zachowania Japończyków.
Istnieją pewne zachowania, które na obecnym etapie rozwoju ludzkości są po prostu nieakceptowalne, a tworzenia specjalnej taryfy ulgowej i tłumaczenie wszystkiego za pomocą różnić kulturowych jest po prostu niedopuszczalne, chyba, że uznajemy iż rasistą może być wyłącznie biały mężczyzna (najlepiej łysy) – w takim wypadku przyznaję, rasistów wśród Japończyków rzeczywiście nie ma.

Krzywe spojrzenia, zupełnie otwarcie wypowiadane prymitywne, rasistowskie komentarze (bo gajin przecież japońskiego nie zna- za głupi jest) są powszechne – choć oczywiście trudno mierzyć częstotliwość.
Inna sprawa, że japońskie społeczeństwo nie jest konfrontacyjne – więc ich rasistowskie podglądy zazwyczaj nie będę miały drastycznego przejawu.

Mam własny bagaż doświadczeń, mieszkałem w kilku państwach na kilku kontynentach (w tym też innych państwach azjatyckich) i naprawdę z największą niechęcią i takim poziomem pogardy rasowej spotkałem się tylko ze strony Japończyków.
Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że w materii rasizmu w konkury z nimi mogą stawać Chińczycy z Tajwanu (być może to efekt japońskich wpływów na tej wyspie?).
Rasizm to właściwie nieodpowiednie słowo, odpowiedniejszym jest ksenofobia.
Nie są oni bowiem specjalnie ukierunkowani przeciwko jakiejś rasie, po prostu nie zanoszą wszelkich cudzoziemców, choć wśród tej nienawiści występuje gradacja (biały gaijin znajduje się wyżej od Koreańczyka czy Chińczyka).
Moje twierdzenia oparte są wyłącznie na doświadczeniach moich, jak i moich znajomych, i to zarówno z pobytów w Japonii jak również z wieloletnich kontaktów z nimi zagranicą - to do Pana, który twierdzi, że gdzieś siedzę i zazdroszczę, bo nie przebywam wśród tej „tolerancyjnej” nacji.
Przeciwnie, odnoszę wrażenie, że problemem są właśnie ludzie, którzy nigdy w Japonii nie byli, nie mają kontaktów z Japończykami, a jedynych Japończyków to widzieli na filmach Kurosawy albo grających razem z Chamberlainem w "Szogunie" i stąd też czerpią pozytywny obraz.

.

Odpowiedz
avatar

Zachowania ekstremalne zdarzają się wszędzie – tu zupełna zgoda, różnicę stanowi natomiast reakcja na nie – i to właśnie odróżnia kraje cywilizowane, respektujące aktualne standardy od
w Japonii gdzie nikt się tym nie przejmuje, nie potępia, nie słychać negatywnych komentarzy. I to właśnie odróżnia ten kraj od innych. W Polsce nikt tego typu zachowań nie pochwala – za wyjątkiem pewnie jakiś wąskich grup.
To że dla kogoś Japończycy mogą wydawać się bardzo mili wynikać po części może z ich dwulicowej natury, z tradycyjnego honne, tatemae. Zazwyczaj turyści, osoby przebywające krótko mogą się na to nabrać. Japończyk może długo kryć swoje prawdziwe odczucia, nawet miesiącami- by potem ukazać prawdziwą, opisaną przeze mnie twarz.
Zasada „watch your back” jest podstawą w kontaktach z nimi, albowiem cios w plecy może zostać zadany w najmniej spodziewanym momencie.

Przedstawiać się nie mam zamiaru, tak samo jak nie wiem kim Pani jest, nie interesuje mnie to zupełnie i nie mam zamiaru tego ustalać. Interesuje mnie natomiast temat i do niego się odniosłem.
Próby tworzenia swoistych portretów psychologicznych adwersarzy jest kompromitujące, a sięganie po argumenty ad personam świadczy wyłącznie o tym, kto ich używa.

Publikuje Pani w internecie, nie w domowym pamiętniku, a dzieląc się swoimi poglądami w przestrzeni publicznej równocześnie należy być otwartym na odmienne doświadczenia i spostrzeżenia. Jest to naturalna, immanentna wręcz cecha wszelkiego piśmiennictwa (a zwłaszcza internetowego).
Nie przemawia Pani na prywatnym spotkaniu, na które ja brutalnie wtargałem, ingerując w tok wypowiedzi. Umieszcza Pani wpisy w przestrzeni publicznej, co w zamiarze ma służyć dotarciu do szerokiego adresata funkcjonującego w otwartej sferze i to sferze działającej dwubiegunowo.
Powstaje bowiem swoista relacja autor – czytelnik (ten pierwszy pełni oczywiście rolę inicjującą, ale odbiorcy treści nie jest wcale przypisana wyłącznie rola bierna, internet daje możliwość swobody wypowiedzi i korygowania poprzez własne poglądy treści prezentowanych publicznie). Jest to fundament każdego publicznego formułowania wypowiedzi, aktywności w blogosferze w szczególności.

Oczywiście to jest Pani blog i Pani ustala reguły – chce Pani cenzury prewencyjnej, nie chce Pani podejmować dyskusji - Pani sprawa.
Jeśli o Japonii można pisać wyłącznie same pozytywy, to serdecznie przepraszam nie byłem tego świadom i stąd ta moja „głupawa prowokacja”

Odpowiedz
avatar

Stary wpis, i pewnie nikt tu juz nie zaglada, ale czasem trzeba zabrac glos, nawet jesli jest juz po "dacie waznosci".


Drogi Anonimie numer 1 i numer 2, choc jestem pewna, ze jestescie jedna i ta sama osoba.
Czytajac Wasze komentarze (lub jeden przydlugi komentarz podzielony na pol) ma sie wrazenie, ze zostal on napisany przez osobe, ktora w Japonii (ba! w Azji! nigdy nie byla), choc twierdzicie inaczej, a swoja opinie opiera na tym co uslyszala od kolegi/ kolezanki/ wujka sasiadki, ktorzy w Japonii (Azji) byc moze byli i rowniez cos tam uslyszeli.

To zdanie "... to właśnie odróżnia kraje cywilizowane, respektujące aktualne standardy od
w Japonii gdzie nikt się tym nie przejmuje, nie potępia, nie słychać negatywnych komentarzy." pokazuje jasno i wyraznie, ze pojecia nie masz (macie) o zagadnieniu, na ktorego temat usilujecie tu dyskutowac.

Odpowiedz
avatar

PS. Przeczytalam komentarz Anonima, ten, od ktorego cala ta dyskusja sie rozpoczela i niezle sie usmialam.

"W tak gloryfikowanym przez Panią kraju nierzadkim widokiem są restauracje zakazujące wstępu obcokrajowcom."
Jakos od 1998 roku jeszcze na tak restauracje nie trafilam. Widac nie sa tak "nierzadkie" jak Anonim twierdzi.

"W japońskim metrze podróżujący brzydzą się usiąść koło Gaijina, zostawiając wolne miejsca. "

Jendo slowo - bzdura. I brednie powielane z internetu.

"Dzieci cudzoziemców są często bite i upokarzane w japońskich szkołach i to zarówno ze strony równieśników jak i nauczycieli. Niekótrzy są już tak bezczelni, że sugerują zmianę kolorów włosów, “bo przecież to nienaturlane być blondynem”. "

Jeszcze wieksza bzdura. Pracuje akurat w szkole wiec cos na ten temat wiem.

Anonim sobie moze twierdzic, ze w Japonii byl, ale jego wywody tylko potwierdzaja, ze zna ten kraj tylko i wylacznie z internetu.

case closed.

Odpowiedz
avatar

Sądzę, że nie ma sensu dyskusja z kimś, kto już pierwszym założeniu chce promować Japonię bez względu na wszystko, bez względu na fakty.A jak fakty są inne to tym gorzej dla faktów.Tak mniej więcej wygląda algorytm myślenia takich osób.Miałem wcześniej okazję rozmawiać z członkami sekt religijnych oraz różnych subkultur i ten sam styl "myślenia" Prymitywne, zero jedynkowe myślenie widziałem u tych ludzi jak na dłoni.Jak ono wyglądało?

ALBO O MOJEJ SEKCIE MÓWISZ DOBRZE ALBO WCALE
ALBO O MOJEJ SUBKULTURZE MÓWISZ DOBRZE ALBO WCALE
ALBO O MOIM SUPER WYBRANYM KRAJU PISZESZ DOBRZE ALBO WCALE.

Jeśli dyskutujecie z kimś, kto już w pierwszym założeniu ZAMIERZA (zapewne na siłę) coś promować, to będzie musiał albo przekręcać fakty, albo bawić się w retorykę by wejść na swoje, a jak się da to i jawnie kłamać lub usunąć komentarz.Otóż jakie pytanie może sobie zadać mądry człowiek? CZY WARTO PROMOWAĆ JAPONIĘ?

Japonia w wersji dla turystów jest strawna, ale TYLKO W WERSJI DLA TURYSTÓW.Jak będziemy chcieli wejść głębiej w temat (zamieszkać tam) to zaczną się schody.Dobrze znać Japoński, jak nas kiedyś wyzywać będą, to przynajmniej to zrozumiemy.Może tego nie zrobią bezpośrednio, ale będzie się czuć bardziej wykluczenie z danych grup społecznych

Japonia to jest azjatycka wersja Hitlerowskich Niemiec, przy której Niemcy to jeszcze i tak niegrzeczna zgraja łobuziaków z protestanckiej szkółki niedzielnej.Generalnie, kto wszedł w temat głębiej, ma ich po prostu dość.Od sąsiadów tego prowincjonalnego, azjatyckiego kraju (i prowincjonalnie myślącego) zaczynając.(Korea i Chiny) na obcokrajowcach skończywszy.Wizja dobrej Japonii to jest historyjka dla turystów z NRD.To jest wszystko zakłamane, lukrowane, to jest pokazane tak, by to europejczykowi pokazać, ewentualnie Amerykaninowi.Chociaż USA miało wojnę z Japonią, więc ich będzie trudniej przekonać.Azjatycka wersja Niemców zawsze będzie azjatycką wersją Niemców.Są jeszcze gorsi od Niemców.Niemcy przynajmniej za wojnę przeprosili.

Odpowiedz
avatar

日本人は 外国人が 好きじゃ ないん です わたしが あまり 行きたくない 国は 日本です。あなたは それが 分からないと あまくて、馬鹿な 女の人ですよ!

Odpowiedz
avatar

2 LATA UCZYŁEM SIĘ JAP.Już mi się nie chcę tego na nasz język tłumaczyć co napisałem powyżej

Odpowiedz


WSZYSTKIE KOMENTARZE O CHARAKTERZE REKLAMOWYM BĘDĄ KASOWANE.