Na różnych blogach, w różnych książkach można sobie poczytać, jak to są lub nie są traktowani białasi w Japonii. Z reguły przyjęło się, że "z dystansem, ale uprzejmie", czasami można napotkać się na "utrudnienia", ale o przemocy raczej się nie wspomina. Ja się z nietolerancją nie spotkałam. Ale owszem sensację wzbudzałam nie raz. Wszystko jednak - w moim przypadku - innych nie znam - miało bardzo pozytywny wymiar. Może poza jedną panią w sklepie, która udawała, że po japońsku nie rozumie. Pecha miała, bo byłam z obstawą. Natomiast jak jest z tolerancją wobec Azjatów w Polsce?
Pan Sól mieszka tu już 4 rok. Wyprowadzać się nie chce i nie zamierza. Zaznaczam, że nie żyje nam się tu źle, bo inaczej dawno by nas tu nie było. Są jednak pewne kwestie, których przemilczać nie można.
Garść naszych doświadczeń:
Scena 1
Po pierwszym spotkaniu z Panem Sól wracałam do domu tramwajem o godz. 19:00 w biały dzień spod Galerii Dominikańskiej - przecież to wrocławski Times Square! Środek miasta, tłumy ludzi. Sól czekał aż mój tramwaj odjedzie. Kiedy drzwi się zamknęły i tramwaj zaczął odjeżdżać, zobaczyłam, że podchodzi do niego ekipa w szalikach i dostaje łomot. Myślałam, że zejdę na zawał. Nie dość, że ledwo poznałam człowieka, a zaraz go zabiją! Na szczęście na fioletowym oku, zadrapaniach i innych się skończyło.
Scena 2
Stoimy na Dworcu w kolejce. Podchodzi człowiek i wrzeszczy: "Żółta kurwo! Wypierdalaj do Wietnamu!"
Scena 3
Kupujemy rzeczy do domu w Ikei. W kolejce obok stoją bachory z rodzicami. Bachory zaczynają komentować, szeptać i paluchem pokazywać. Zapytałam się, czy mają jakiś problem. Cisza. Rodzice nie reagują.
Scena 4
Siedzimy kulturalnie w K2 we Wrocławiu. Stolik obok siedzi ekipa, która co minutę się obraca w naszą stronę i śmieje się tak, że o mało z krzeseł nie pospadają. Też się zapytałam, czy mają jakiś problem. Więcej się nie obrócili.
Scena 5
Idziemy sobie deptakiem w Zakopanem. Co chwilę słychać "czing czang czong".
Scena 6
Stoimy w sklepie. Sprzedawca się pyta: "Wietnam? Korea?". Odpowiedź: "Niestety Japonia". "Aha, to jak Japonia, to obsługujemy".
Scena 7
W ubezpieczalni PZU. "Ubezpieczymy pana samochód na 14 tys. zł". Wart był 2. Od tego momentu wszystko związane z samochodem załatwia mój ojciec.
Scena 8
Bank Pekao S.A. Sól zapytał się, gdzie jest strefa VIP, bo miał spotkanie. Przemiła pracownica banku zdecydowała się go popchnąć w odpowiednim kierunku. Była afera.
Scena 9
Bank Pekao S.A. Zapytanie o wyciąg z konta. Po polsku. Na kartce też było na wszelki wypadek napisane. "Nie rozumiem. Następny proszę!" - pada odpowiedź. W innym oddziale bez problemu.
Scena 10
Siedzimy w Sushakach, jemy sushi. Za szybą stoją kolesie, którzy mają ogolone głowy, glany i wytatuowane napisy na rękach "White Power". Wtedy już nie było do śmiechu.
Scena 11
Idziemy sobie po rynku wrocławskim: "Chinolu! Do domu won!"
Scena 12
Wynajmujemy mieszkanie. "Nie, nie, żadne psojady u mnie mieszkać nie będą!" Rozłącza się.
Scena 13
"Witam serdecznie. Jestem zainteresowana tym mieszkaniem. Mam tylko takie pytanie. Jestem z cudzoziemcem i on będzie potrzebował zameldowania na pobyt czasowy, bo to jest potrzebne do wizy..." "Nie ma mowy". Rozłącza się.
Scena 14
Urząd Miejski. "Pan nie ma wszystkich dokumentów". Idę z tym samym kompletem dzień później. Wszystko się zgadza.
Scena 15
Na ulicy. Kontrola straży granicznej we Wrocławiu. "Proszę pana dokumenty. Gdzie pan pracuje? Aha, nie jest pan nielegalnym imigrantem z Wietnamu? Aha. No to dobrze."
Z doświadczeń innych, których znamy i którzy tu mieszkają to wyliczyć można: rzucanie kamieniami w śnieżkach zimą, groźba nożem, wyłudzanie pieniędzy, pobicie. Niby jednostkowe akcje, ale jak je się zbierze razem, to wychodzi tego całkiem sporo. Kolega z Ghany miał nawet sprawę sądową. O pobicie i rasistowskie wyzwiska. Mądrusie dostali 2 lata w zawieszeniu. A Jose Torres dostał naklejkę ze swoim zdjęciem, na którym jest martwy.
Szkoda tylko, że ci, którzy tak się zachowują to ludzie, których nawet trudno sklasyfikować. Fanatycy, którym się nudzi. Ale co zrobić? W każdym kraju jest tak samo. Tylko jednej rzeczy zdzierżyć nie mogę - rodziców, którzy wpajają dzieciom nienawiść lub nie reagują na rasistowskie zachowania. Bo takie rzeczy wynosi się z domu...








