Z witą w ogrodzie japońskim w Jarkowie

 


W związku z tym, że 15 sierpnia to dzień wolny od pracy, postanowiliśmy wykorzystać ten czas i zwiedzić trochę nasz region. Pojechaliśmy do Kotliny Kłodzkiej, żeby zmienić krajobraz, obejrzeć festiwal orientalny w Dusznikach, a przy okazji odwiedzić drugi w Polsce ogród japoński w Jarkowie koło Lewina Kłodzkiego. 


Zupełnie inaczej podziwia się taką przestrzeń, jeśli się wie, co znaczą poszczególne elementy i na co zwracać uwagę, o czym częściowo wspomnę w tym poście, a więcej napiszę niedługo, jak tylko wywołam zdjęcia. Dokształciliśmy się z tego zakresu, oprowadzając czytelników "Gazety Wyborczej" po wrocławskim ogrodzie. 

Ogród japoński w Jarkowie został założony w 1980 r. przez pasjonata Edwarda Majchera, który samodzielnie zagospodarował kawałek ziemi w tak piękny sposób. Na szczęście ogród został otwarty dla zwiedzających w roku 2003. I dobrze, bo spacerując po nim, można pooddychać świeżym powietrzem, zwłaszcza, jeśli jest się przyzwyczajonym do wrocławskiego ogrodu, gdzie nie ma możliwości nawet przystanąć, bo od razu robią się zatory.

Sam ogród nie jest duży, ale za to porasta go bujna roślinność i zadbane bonsai. Ważne, że spełnia on podstawowy warunek, czyli ma dostęp do czystej wody górskiej, która przepływa przez ogród, zasila wodospady i spływa do kamiennych mis, w których można obmyć sobie ręce. Tego we wrocławskim ogrodzie nie ma.


Standardowo, gdy inni zwiedzający zobaczyli Japończyka, od razu chcieli wiedzieć, czy (cytuję) "nie wciskają im kitu" i czy ten ogród ma coś wspólnego z tymi, które są w Japonii. Odpowiedzi oczywiście musiałam udzielać ja, bo pan Sól twardo udawał, że niczego nie wie i niczego nie rozumie i w ogóle sobie poszedł zdjęcia robić i z wielkim przejęciem podziwiał strumyczek. A ja samotna prowadziłam wykład z zakresu japońskiej sztuki ogrodowej. Po chwili zebrała się grupka i już nie było wyjścia... Powinnam była pobrać opłatę ;)

Tak i wygląda wejście do ogrodu. Kamienna latarnia ma kilka funkcji, po pierwsze stanowi element dekoracyjny, ale także wskazuje drogę w ciemności. Koło latarni po lewej znajduje się kamienna misa w kształcie chińskiej monety, do której spływa czysta woda. To w niej należy obmyć sobie ręce.


Oczyścić się można również i w tej misie:


A widok roztacza się piękny. Właściwie to ma się wrażenie, że weszło się do ujarzmionej dżungli.


Są też miniatury rzeczywistości, które powinny znaleźć się w każdym porządnym i szanującym się ogrodzie, czyli laguna pośród skał, a w niej delfiny ;), a tak naprawdę to małe karpie koi :


Musi być i wodospad z małą zatoczką:


Można podziwiać również oczka wodne, czyli morza:


Co ważne, część ogrodu pokrywa mech, który ponoć bardzo trudno utrzymać i pielęgnować. Daje on uczucie miękkości, chłodu i wilgoci. A to, co mi się podobało to to, że kropelki wody błyszczały na powierzchni i mieniły się różnymi kolorami.



W japońskim ogrodzie szerokość kamiennych stopni ma znaczenie, ponieważ wyznaczają rytm spaceru. Im szersze stopnie, tym wolniej powinnyśmy spacerować.



 

Znajdują się tu też różne dekoracje. Tylko niestety nie podobają mi się i wprowadzają kicz. Może akurat budda jest w porządku...




...ale stoją także okropne figurki np. chińczyka łowiącego ryby oraz stateczek, który niby ma imitować łódź na oceanie. Nie widziałam w Japonii takich figurek, przynajmniej nie w profesjonalnych ogrodach. W prywatnych domach każdy może sobie stawiać, co chce i co mu się podoba. W tym wypadku, szkoda upiększać go w ten sposób.




Za to rosną piękne japońskie klony, czyli momiji:




Podsumowując, japoński ogród w Jarkowie powinni odwiedzić wszyscy ci, którzy marzą o tym, by mieć swój własny. Sądzę, że rozmiar wrocławskiego ogrodu jest raczej dla przeciętnego ogrodnika nieosiągalny, ponieważ to ogromy kawałek ziemi, natomiast jarkowski ogród jest mniejszy i zaprojektowany przez Polaka, który wszystko robił sam, dlatego chociażby warto tam zajrzeć.


Może ktoś, kto umie obchodzić się z bonsai, zainspiruje się i powstanie trzeci ogród japoński otwarty dla zwiedzających?


Koszt takiego wejścia to 6 zł, czyli 3x tyle, ile wstęp do wrocławskiego ogrodu.

Jest przed nim mały parking, gdzie jakiś wyjątkowy inteligent zastawił nam tak samochód tak, że po milimetrze musieliśmy wyjeżdżać.

Strona www: www.ogrod-japonski.republika.pl/index.html


Jak dojechać? 





Jedziemy do Dusznik-Zdrój, kierujemy się na Lewin Kłodzki. W Lewinie skręcamy w lewo na Jarków. I jedziemy cały czas prosto polną drogą, która mieści tylko jeden samochód, ale oczywiście jest dwukierunkowa. Następnie wjeżdżamy pod górkę i jeśli wydaje nam się, że zabłądziliśmy, to za chwilę powinna się wyłonić tabliczka na drzewie "ogród japoński 1 km".
Następny post
« Prev Post
Starszy post
Następny Post »
18 Komentarzy
avatar

Nawet nie wiedziałam, że mamy więcej niż jeden (tj. wrocławski) ogród japoński w Polsce. Wygląda ładnie i momentami rzeczywiście ciekawiej niż ten we Wrocławiu. Będę musiała kiedyś odwiedzić :)

Swoją drogą, zaciekawiło mnie, czemu "na szczęście" jesteś polonistką a nie japonistką, nie przepadasz za tymi drugimi ;)?

Odpowiedz
avatar

Wrocławski ogród jest ogromny w porównaniu do tego i no nie ma co ukrywać jest zrobiony "po japońsku". Ten ogród jest cudowny, bo prowadzi go jedna (góra dwie) osoby. Warto po prostu sobie pojechać i odpocząć :-)

Z pewnością moje życie nie byłoby takie fajne, gdybym była japonistką :) a moje studia dają bardzo wiele i mogę pracować w wielu miejscach, a przy okazji na całym świecie :D

Odpowiedz
avatar

Muszę w końcu tam dotrzeć - piękny ogród i świene fotki. :) Pozdrawiam

Odpowiedz
avatar

No z Wrocławia nie masz tak daleko :)!
A zawsze można sobie pozwiedzać okolicę i do Czech na lentilki pojechać :D

Odpowiedz
avatar

Fajny ten ogród :-) Muszę się tam kiedyś wybrać - może przy okazji, jak będę w górach. Może na jesień.

A taki opis, co znaczą poszczególne elementy w ogrodzie japońskim by się bardzo przydał :-)

Odpowiedz
avatar

Jesienią może być tam naprawdę pięknie, chociaż momiji nie ma aż tak dużo, a to one czynią japońską jesień taką piękną :-)

Opis będzie niedługo, tylko nie wiem, jak bardzo niedługo :P

Odpowiedz
avatar

A ja skłonna jestem stwierdzić, że też byłoby fajne, nawet, jak byłabyś japonistką... Japoniści nie są tacy źli, jak się ich maluje i też ciekawe życie mają...

Odpowiedz
avatar

Japoniści są bardzo fajni! Sama przecież o tym wiesz ;) Tylko chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że gdybym była nie-polonistką również i u Ciebie byłoby nieco inaczej ;)
Wielkie pozdrowionka!

Odpowiedz
avatar

No no no. Pięknie!
A Pan Sól to bardzo dobrze zrobił, udając, że nic nie rozumie. Bardzo mądrze. (Bez ironii to piszę)

Ale ale... jesteś polonistką? O, to fantastycznie xD

Odpowiedz
avatar

Taa bardzo mądrze, zostawił mnie i tyle było :P
No jestem, jestem. A dlaczego to tak fantastycznie :D ? Ty też? Czy może mam obowiązek wypowiadania się w elokwentny i erudycyjny sposób? Jakby co - nie chce mi się :P

Odpowiedz
avatar

Umie się ustawić w życiu (^_-)
Też jestem, też xD'
Nie, oczywiście, że nie masz obowiązku xP

Odpowiedz
avatar

PIekne fotki. CHcialbym to zobaczyc. I to bardzo!!!

Odpowiedz
avatar

Ogród naprawdę ładnie urządzony, ale na zdjęciach sprawia wrażenie większego. Wstęp płatny 6 zł bilet normalny, 3 zł bilet ulgowy

Odpowiedz
avatar

Ogród japoński we Wrocławiu przy jarkowskim wysiada , brak mu klimatu

Odpowiedz
Ten komentarz został usunięty przez autora. - Hapus
avatar

Zgadzam się z przedmówcą. Właśnie widziałam ogród we Wrocławiu i nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Ogród w Jarkowie chcę obejrzeć natomiast jutro, ale już po zdjęciach widzę, że ma on duszę i to "coś". Już nie mogę się doczekać, kiedy jutro go zobaczę.

Odpowiedz
avatar

Czekam na opis wrażeń :-) Jestem ciekawa, czy przez te trzy lata ogród się zmienił? :-)
Wrocławski nie ma klimatu, bo zawsze jest w nim miliard ludzi, ale kiedy się na moment bez miliona rozwrzeszczanych dzieci - też jest pięknie.

Odpowiedz
avatar

Piękny ogród i bardzo fajne zdjęcia :). Pozdrawiam.

Odpowiedz


WSZYSTKIE KOMENTARZE O CHARAKTERZE REKLAMOWYM BĘDĄ KASOWANE.