Odpowiedź na pewien anonimowy komentarz


"Japonia to miejsce gdzie rasizm, nietolerancja są na porządku dziennym. 
W tak gloryfikowanym przez Panią kraju nierzadkim widokiem są restauracje zakazujące wstępu obcokrajowcom. W japońskim metrze podróżujący brzydzą się usiąść koło Gaijina, zostawiając wolne miejsca. 

Dzieci cudzoziemców są często bite i upokarzane w japońskich szkołach i to zarówno ze strony równieśników jak i nauczycieli. Niekótrzy są już tak bezczelni, że sugerują zmianę kolorów włosów, “bo przecież to nienaturlane być blondynem”. 


Podczas prostestów czy manifestacji w Japonii, zupełnie otwarcie wzywa się do wyrzucenia cudzoziemców z kraju a nawet nawołuje się do ich eksterminacji (jak Pani nie wierzy to proszę poszperać w sieci, materiały są powszechnie dostępne), a rząd konsekwentnie zaprzecza zbrodniom wojennym jakim dopuścili się Japończycy w czasie II WŚ.


Może Pani odniesie się jakoś do tych kwestii w swoim wpisie, a nie zajmuje się wyłącznie tworzeniem obrazu Polski jako centrum ksenofobii i światowego rasizmu. Polski "rasizm" jest niczym w porównaniu z tym, z czym musi się zmierzyć cudzoziemiec w Japonii". 


Taki oto komentarz znalazł się niedawno pod postem na temat rasizmu w Polsce, który jest dostępny tutaj: www.podrozejaponia.blogspot.com/2012/08/troche-o-rasizmie-w-polsce.html

Zamierzam teraz odpowiedzieć na ten komentarz, żeby nie mówiono później, że nie reaguję.


Pan Sól gotuje: przepis na gyozę. Krok po kroku



W związku z tym, że postanowiłam zmobilizować Pana Sól, aby usmażył gyozę,

czyli japońskie pierożki (które tak naprawdę pochodzą z Chin), przedstawiam nasz przepis na wersję domową. Najważniejsze jest to, że gyozę można przygotować w Polsce i nie trzeba przepłacać w restauracjach. Przepis jest prosty, a składniki niedrogie!

Na dwie osoby potrzebujemy mniej więcej: 




  • 300-400 g mielonej łopatki wieprzowej (najlepiej niech zmielą mięso na Waszych oczach),
  • 6 ząbków czosnku,
  • 5 dużych liści kapusty pekińskiej, 
  • szczypiorek *
  • jedną kostkę rosołową (lub świeży dobrze doprawiony bulion),
  • imbir w korzeniu (trochę mniej niż główka czosnku),
  • 3-4 łyżki stołowe sosu sojowego,
  • 1 łyżkę oleju sezamowego,
  • 1 opakowanie ciasta do gyozy (to na zdjęciu pochodzi ze sklepu koreańskiego, cena ok. 12 zł/szt.).
* Zamiast szczypiorku oryginalny przepis wymaga nira, czyli zielona roślinka zwana po angielsku garlic chives i jest raczej w Polsce niedostępna. Choć szczypiorek to nie to samo, to mimo wszystko komponuje się dobrze.



Na sos potrzebujemy: 





  •  możemy kupić gotowy sos słodko-pikantny Thai (pycha!),
  •  możemy sami zrobić w ilościach i proporcjach, jakie lubimy: 
- trochę sosu sojowego,
- kilka kropel octu ryżowego,
- można też pomieszać z sosem słodko-pikantnym (lub z cukrem).




Sposób przygotowania krok po kroku (choć Pan Sól słabo współpracował, to jednak udało mi się parę zdjęć w naszej wieczornej i ciemnej kuchni):


1. Przygotowanie farszu:


W blenderze siekamy czosnek z imbirem. Kroimy drobno szczypiorek oraz siekamy kapustę pekińską. Mięso wkładamy do miski i dodajemy do niego składniki. W niewielkiej ilości gorącej wody rozpuszczamy kostkę rosołową. Dolewamy bulion do mięsa, a następnie sos sojowy i olej sezamowy. Całość doprawiamy pieprzem i mieszamy.




 
2. Lepienie gyozy

Jeśli mamy mrożone ciasto do gyozy, to po rozmrożeniu, należy je wyjąć z opakowania i przełożyć do suchej miski. Jeśli pozostawimy je w pudełku, zawilgotnieje i nie będzie można rozdzielić krążków. 


Do lepienia potrzebny jest nam duży płaski talerz posypany mąką oraz kubek wody. 


Jedną dłoń musimy mieć całkiem suchą, więc najlepiej oprószyć ją sobie mąką. Na suchą dłoń kładziemy krążek, nakładamy ok. jednej łyżeczki farszu. Następnie zwilżamy obwód krążka wodą i zalepiamy. Nie robi się tego tak jak przy polskich pierogach. Ważne jest robienie zakładek, aby ciasto się nie rozleciało podczas smażenia. Zalepionego pierożka kładziemy pionowo, a nie na boku (jak polskie pierogi) tak, aby nie dotykały się wzajemnie, bo mogą się skleić. 





3. Smażenie gyozy


Smażenie jest według mnie najtrudniejszą operacją przy przygotowywaniu japońskich pierożków. I choć nie smaży się ich na głębokim oleju czy dużym ogniu, to w trakcie - po usmażeniu na lekko brązowo - należy dolać ok. 50 ml wody. Woda w połączeniu z gorącym olejem może być niebezpieczna, więc po pierwsze trzeba bardzo uważać, po drugie całość należy szybko przykryć pokrywką i poczekać. Kiedy woda i olej się uspokoją, podnosimy pokrywkę i smażymy, aż wyparuje. Jeśli wlejemy za dużo wody, gyoza nie będzie chrupka lub się przypali... Usmażone kładziemy na talerzu.




4. Podawanie


Najlepiej smakują takie lekko przestudzone. Maczamy w sosie i do buzi! Pycha!

Gdy nam zostanie, możemy je zapakować do lodówki i zabrać do pracy na drugie śniadanie. Na zimno też są dobre. 



Czy ktoś ma ochotę spróbować?

Film "Życzenie" i kultura japońska w tle


Film Kiseki zwrócił moją uwagę ze względu na miejsce akcji - jest to miasto Kagoshima w pref. Kagoshima na samym południu Kiusiu. Inna niż zawsze sceneria i koloryt lokalny powoduje, że film jest dla mnie od razu ciekawszy. 



Poradnik. Prawo jazdy w Japonii... na wesoło


... czyli "Podszepty Diabła", "Nikczemny Dziadek" i "Alkohol i tragedia". [???]


Był rok 2012. Właśnie upłynął 10-letni termin ważności japońskiego prawa jazdy Pana Sól. I coś należało z tym fantem zrobić, ponieważ bez niego nie może prowadzić auta w Polsce. Z tego względu po przyjeździe do Japonii w listopadzie zeszłego roku udaliśmy się do ośrodka egzaminacyjnego, aby je przedłużyć. Pan Sól jest tzn. "Golden Member" japońskich dróg, ponieważ w okresie 10 lat nie miał ani jednego wypadku samochodowego czy stłuczki na terenie swojego kraju, nie odnotowano żadnego wykroczenia z udziałem Pana Sól - czy złego parkowania, czy przekroczenia prędkości. Niewielu jest takich, którym się to udaje. I to bardzo ułatwiało sprawę, ponieważ kurs doszkalający, który jest obowiązkowy dla wszystkich, trwał jedyne pół godziny. I jak to wyglądało?

Festiwal filmowy Nowe Horyzonty i kino japońskie

Dzisiaj o godz. 12:00 po długich wyczekiwaniach została ogłoszona lista filmów, które zostaną wyświetlone podczas 13. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Festiwal zaczyna się 18 lipca i będzie trwać przez 10 dni. Program jest urozmaicony, a co najważniejsze ujęto w nim filmy japońskie - w tym i ciekawe pozycje z gatunku cyberpunk.

Co można obejrzeć?

1. Soshite chichi ni naru / Jak ojciec i syn - laureat tegorocznej gali w Cannes (do poczytania: http://podrozejaponia.blogspot.com/2013/05/soshite-chichi-ni-naru-nagroda-w-cannes.html). 
reż. Kore-eda Hirokazu / 2013
 Daty projekcji:
20 lipca, 9:45
22 lipca,12:45
26 lipca, 18:45 
http://www.nowehoryzonty.pl/film.do?id=6796

2. Ware no tate / Słomiana tarcza
reż. Takashi Miike / 2013

Daty projekcji:
22 lipca, 21:45
24 lipca, 18:45
26 lipca, 21:45

http://www.nowehoryzonty.pl/film.do?id=6734

3. Tariumu shôjo no dokusatsu nikki / Króliczek GFP
reż. reż. Yutaka Tsuchiya / 2012 

Daty projekcji: 
23 lipca, 22:00
24 lipca, 19:00

http://www.nowehoryzonty.pl/film.do?id=6593 

4. Rubber’s Lover
reż. Shozin Fukui / 1996 

Daty projekcji:
22 lipca, 22:00
26 lipca, 22:00

http://www.nowehoryzonty.pl/film.do?id=6629

Z cyklu: cyberpunk


5. 964 Pinokio
reż. Shozin Fukui / 1991

Daty projekcji:
19 lipca, 22:00
24 lipca, 22:00

http://www.nowehoryzonty.pl/film.do?id=6628 
Z cyklu: cyberpunk


6. Takeshis'
reż. Takeshi Kitano / 2005

Daty projekcji:
28 lipca, 12:45

http://www.nowehoryzonty.pl/film.do?id=6620






Który film chcielibyście/chciałybyście zobaczyć?

Gdzie na Międzynarodowy Dzień Sushi? Do Kofuku!


We Wrocławiu znajduje się wiele różnych restauracji, gdzie można zjeść sushi. Ostatnim czasem opisywałam I love sushi przy ul. Grabiszyńskiej, możecie na ten temat przeczytać tutaj: www.podrozejaponia.blogspot.com/2013/05/i-love-sushi-we-wrocawiu.html. Jednak moją ulubioną wrocławską sushiyą od samego jej powstania jest Kofuku. Wydaje mi się, że Międzynarodowy Dzień Sushi to idealna okazja, żeby ją dokładnie opisać, zwłaszcza że byłam tam chyba z 10 razy. 

Poradnik. Wyjazd do Japonii - krótkie pytania i odpowiedzi

Postanowiłam ująć wszystko to, o co pytacie mnie w e-mailach oraz to, o co pytacie Google'a, a wyskakuje Wam mój blog.

1. Czy do Japonii potrzebna jest wiza?
Nie, do 90 dni pobytu.

2. Którą linią lotniczą lecieć do Japonii?
Najtańszą, bo w każdym samolocie w klasie ekonomicznej jest tak samo. 
Najlepiej wspominam KLM (bo dają batoniki i dużo jedzenia), najgorzej Lufthansę (bo praktycznie nie ma filmów, za mało jedzenia).

3. Co zwiedzić w Tokio?
Niestety nie byłam w Tokio, więc trudno mi doradzić...

4. Ile wziąć pieniędzy do Japonii?
Bardzo trudno mi określić sumę, ponieważ nie znam Waszych potrzeb ani planów. 
Ja - mając spanie i jedzenie i czasem transport za darmo - biorę na 2 tyg. 10 manów, czyli 100 000 jenów ~ 4000 zł. Wystarcza mi na intensywne zwiedzenie, książkowe zakupy i pamiątki.

5. Jakie są ceny sushi w Japonii?
Zależy, czy korzystamy z taniej sieci czy drogiej restauracji. Trudno określić ogólną cenę sushi, ponieważ są sushiya, gdzie można zjeść tylko wtedy, gdy ma się zrobioną odpowiednio wcześniej rezerwację i płaci się za to ogromne pieniądze, ale są i takie, które przypominają fast food i są w normalnej - nawet lepszej niż w Polsce - cenie.
Post o tanim i drogim sushi w Japonii: http://podrozejaponia.blogspot.com/2012/08/tanie-i-drogie-sushi-w-japonii.html.

6. Jakie są koszty leczenia w Japonii?
Moja rada: mieć ubezpieczenie. Ja osobiście nie byłam w szpitalu w Japonii.

7. Co zabrać ze sobą do Japonii?
Zależy od pory roku, ale należy pamiętać o podstawowych rzeczach dla każdego "białasa": okulary słoneczne, krem z filtrem, coś na głowę (jeśli to będzie lato, a zamierzamy dużo chodzić), cienką i lekką kurtkę przeciwdeszczową, żeby zawsze ją mieć przy sobie, parasolkę oraz swoje własne lekarstwa na wszystko, co może nam się ewentualnie przydarzyć. Jeśli wiemy, że będziemy w gościach to proponuję wziąć jakieś prezenty z Polski (nie wolno wwozić produktów mięsnych, czyli kabanoski czy sucha krakowska odpadają).

8. Czy można jeździć autostopem po Japonii?
Oczywiście, że można, choć ja nie próbowałam i zapewne nigdy nie spróbuję, bo Pan Sól twierdzi, że nie będzie tak jeździć po Japonii. Dlaczego? Odpowiedź brzmi: nie i już.

9. Czy w Japonii można spać na dziko?
Znam takich, którzy spali i żyją, więc pewnie można, ale raczej nie należy się z tym afiszować, aby policja nie miała się do czego przyczepić. Poza tym trzeba uważać na stworzenia w postaci węży jak mamushi - jadowity wąż, lubiący mokradła, pola i lasy. Piszę to, gdyby ktoś chciał spać np. w lesie.

10. Czy w Japonii jest bezpiecznie?
Tak jak w każdym innym kraju, trzeba mieć głowę na karku i nie kusić losu. W dużych miastach trzeba uważać na kieszonkowców i dodatkowo na zboczeńców zwanych chikan, lubiących się ocierać (zaliczyłam w pociągu taką sytuację). Jeśli myślicie, że można zostawić swoje rzeczy bez opieki, to musicie się liczyć, że po powrocie może ich już nie być. Czyli tak jak wszędzie.

11. Co zwiedzić w Japonii?
Zależy co, kto lubi. Jeśli historię - to polecam Kansai (jest tu Nara, Kioto, Ise - kolebka Japonii), jeśli lubi się naturę - to polecam Hokkaido lub Kiusiu, jeśli odpoczynek - to Okinawa i okoliczne wyspy z wypadem na Tajwan. Jest to duże uogólnienie, bo w Japonii wiele miejsc jest wartych zobaczenia i znajdą się one w każdym regionie Japonii.

12. Jaki przewodnik po Japonii kupić?
Jeśli zamierzamy uprawiać "backpacking" to najlepiej LonelyPlanet lub Pascal. Jeśli z historią i dokładnym omówieniem zabytków, detali architektonicznych to przewodnik Dorling Kinderslay Japonia - również w polskiej wersji językowej.

13. Czy można wymienić złotówki w Japonii?
Nie można. Trzeba wymienić złotówki w Polsce, najlepiej zamawiając je przez Internet na stronie kantoru. Polecam firmę "Currency Express" (jest we Wrocławiu na lotnisku, w Warszawie i Krakowie).


14. Co jeść w Japonii?
Wypada spróbować tamtejszych przysmaków - czyli ryby i owoce morza, słodkości ryżowe, herbaty, alkohole oraz japoński fast food MosBurger, gdzie serwują ryżowe hamburgery.





To chyba wszystkie pytania, które otrzymywałam ostatnim czasem. Z chęcią odpowiem na kolejne.